comment 0

#450

Lokum, za które w tym roku płacę pieniądze wybrane zostało niejako przypadkiem i walkowerem, a ogółem traktuję je jak przygodę, której nie mam – jak wakacje, na które nie wyjeżdżam.  
Nie zastanawiam się za bardzo nad wynajmowanym mieszkaniem, nie zostawiam tutaj serca, duszy ani cząstki siebie, jak to się mówi. To po prostu miejsce, gdzie przebieram się w szlafrok, gdzie spędzam większość wieczorów i gdzie śpię. 
To takie stare budownictwo. Stare stare, bo dom ten z tego co pamiętam pochodzi z lat 30. ubiegłego wieku. Różni ludzie tutaj mieszkali, profesorowie i inni. Dom ten na pewno ma pewien klimat i historię pozostawioną w tych ścianach, w tych książkach na regale w korytarzu, w skrzypiącej podłodze i starych oknach. Dostrzegam tutaj urok mieszkań, jakie widuję czasem na Tumblr pod tagiem ‘interior design’. To białe mieszkanie, z drewnianą podłogą i dużymi oknami, stertą czasopism poukładanych na podłodze, świeżymi kwiatami i małą ilością mebli. Nie zorientowałam się w międzyczasie, że tamte mieszkania oprócz tego, że są utrzymane raczej w chłodnym, industrialnym stylu są tak naprawdę odremontowane i w całkiem dobrym stanie, wydają się być tylko za duże na dorobek lokatorów. W tym mieszkaniu czasem bywa chłodno, jak to zazwyczaj o tej porze roku. 
Raz, gdy akurat było mi bardzo zimno, bo dłuższy czas tkwiłam w jednej pozycji ślęcząc nad jakimiś zadaniami, złapałam się na myśli, że Boże, to na pewno przez te okna jest tak zimno, kto ma w dzisiejszych czasach jeszcze stare okna itd, po czym przypomniałam sobie, że na moim poprzednim mieszkaniu bywało tak samo zimno, tylko perspektywa była inna.
Sądzę, że nieco inaczej odczuwamy bodźce, gdy przychodzą w ładnym opakowaniu – w panelach, kolorowych ścianach ze świeżym tynkiem i kilku nowych mebelkach w porównaniu z ciut bardziej wiekowymi elementami wyposażenia, ale do czego zmierzam – wszystko jest w naszej głowie. 
Ta myśl towarzyszy mi dzisiaj od rana, gdy zbudziłam się rano, a przyszło mi to dosyć ciężko. 
Spałam tyle, co zazwyczaj, ale czułam się o niebo bardziej zmęczona. Pewnie dlatego, że było kolokwium, że padał deszcz, że był piątek, że nic mi się nie chciało i jakoś tak po prostu piątego dnia tygodnia może się po prostu nie chcieć działać. Wskutek tego snułam się cały dzień chyba tylko siłą woli. Niewyspanie to zatem stan umysłu.
Można wszędzie czuć się obco, można czuć się jak u siebie. Zależy od usposobienia, dlatego pożyczcie mi dobrego humoru.
Filed under: Życie

About the Author

Posted by

Studiuję, planuję, filozofuję, reflektuję, opisuję, dekoruję... Z przyzwyczajenia, z przyjemności, z prokrastynacji, z chęci dokumentowania.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s