comment 0

#454

Chyba trzeba zacząć się naświetlać jak mieszkańcy Finlandii, bo inaczej ciężko przeżyć te ponure, jesienne dni. 
Szczególnie gdy jestem tutaj – totalnie się rozładowuję i wypadam z rytmu. 
Ciężko przedsięwziąć jakieś działania, bo wyglądając przez okno wydaje mi się, że jestem only girl in the world w tym zapaskudzonym otoczeniu. 
I wszystko zniechęca. 
Nie byłam nawet przespacerować się po plaży, bo chyba nie zniosłabym tyle melancholii naraz. 
Takie dni najlepiej przeżyć siłą woli. Jest trochę lepiej w wielkim mieście, bo tramwaje jeżdżą regularnie od samego rana, dzieciarnia przesiaduje w Maku od bladego świtu, uliczki korkują się jak zawsze i la vida sigue, a tutaj panuje ten nieznośny chillout, tak ukochany przeze mnie we wszystkie inne pory roku. 
Przypomniało mi się parę dni temu jak bardzo uwielbiam Beatlesów, tak więc maltretuję moje płytki i lekko już zdezelowane radio z odtwarzaczem CD, które dostałam na komunię. 
Czekolada ponoć pomaga na ponure dni, kiedy ciężko jest odróżnić dzień od nocy i świt od zmierzchu, ale doszłam ostatnio do wniosku, że nie mogę jeść tyle czekolady, bo to przez nią psują mi się zęby. 
Do momentu aż spadnie śnieg i za oknem zrobi się biało, będę uskuteczniała jesień pod znakiem Beatlesów, świeczek i makijażu.
Filed under: Życie

About the Author

Posted by

Studiuję, planuję, filozofuję, reflektuję, opisuję, dekoruję... Z przyzwyczajenia, z przyjemności, z prokrastynacji, z chęci dokumentowania.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s