comment 0

#461

W przeciągu kilku ostatnich dni jakimś trafem oglądałam lub czytałam o kobietach po czterdziestce, które akurat bardzo dobrze wyglądały jak na swój wiek. Być może było to związane z tym, że żadna akurat nie była z Polski lub że wszystkie były mniej lub bardziej znane. 
W Polsce – mam wrażenie – panuje dziwne przekonanie wśród kobiet, że długie włosy w pewnym wieku już nie przystają (tak słyszałam). Słyszałam też, że przychodzi taki okres, kiedy na długie włosy nie ma się już po prostu czasu (dziecko, praca, dziecko, praca), włosy stają się osłabione i po prostu nie są już ładne (więc po co je hodować). 
W końcu jest też spora grupa kobiet, która w pewnym wieku dochodzi do wniosku, że krótkie włosy są dla nich stworzone, jak na przykład ja, dziękuję bardzo. 
Wśród polskich kobiet w pewnym wieku zaczyna się trwała lub loki i ogólne ubieranie się dużo ponad swój wiek. Myślę sobie, że to relikt zeszłej epoki, ubiegłych dziesięcioleci, bo powoli znikają osiedlowe zakłady fryzjerskie oferujące trwałą itd., a jakoś ciężko wyobrazić sobie, powiedzmy, kobiety mojego pokolenia, jak za 20 lat idą do takiego Romana, ścinają się na krótko za pomocą jakiejś oldschoolowej techniki, a potem kręcą papiloty. To szkoda, biorąc pod uwagę, jak piękne są kobiety w tym kraju i to wiele z nich nie w bardzo oczywisty sposób – nie sztuka błyszczeć i przyciągać spojrzenia, jeżeli jest się we wczesnej adolescencji i nie ma się zbytnio nic innego do roboty poza łaskawym uczęszczaniem do szkoły i szeroko zakrojonym “szykowaniem się” rankiem również w tym celu. Piękne są także na pozór niezadbane kobiety, które pracują na stoisku mięsnym, przystojna pani konduktor i bardzo ładna dziewczyna na wózku inwalidzkim. Co więcej, większość kobiet w tym kraju jest dosyć zgrabna i nie widzę powodu, dla którego w pewnym wieku wskakuje się w spodnie w kant, sztruksy czy opasłe, dwurzędowe marynarki. Tu znowu to samo – uważa się, że w pewnym wieku nie przystaje nosić spódnicy czy sukienki kończącej się przed kolanem, pomimo że ma się całkiem zgrabne nogi. 
Mówią, że żeby wiedzieć jak będzie się wyglądało za kilkanaście lat, wystarczy spojrzeć na swoje matki czy babcie. 
W końcu do kogoś jesteśmy podobni – ktoś już tam był!
Moja mama jest bardzo ładna. Ma bardzo ładną cerę i skórę. Bardzo zgrabne, długie nogi, wąską pupę i ładny biust. Raczej się uśmiecha, ma drobne zmarszczki mimiczne i nie używa makijażu, a wygląda bardzo ładnie. Z racji na swój tryb życia i wykonywaną pracę, nie chodzi raczej na wysokich obcasach i w bezlitośnie wąskich spódnicach ołówkowych, nie nosi na co dzień skórzanych torebek i nie ma raczej czasu na regularne wizyty w spa i u kosmetyczki – z takich rzeczy tylko systematyczny fryzjer, dla wygody. Sądzę, że jak wiele innych mam, często brakuje jej czasu na spełnianie własnych zachcianek czy też kompleksowe zadbanie o siebie, bo w tym czasie robi dużo dla innych. Co do beauty regime: mama pije ok. 2 litrów wody dziennie i używa różnych kremów nawilżających na dzień i na noc, 45+. 
Moja babcia natomiast jest jeszcze ładniejsza. Pomimo różnych nękających ją chorób ma także bardzo ładną cerę i skórę. Ma proste i bardzo miękkie, płukanką zabarwione na fioletowo włosy. Babci na ogół brakuje trochę pogody ducha (choć ja jej tego konsekwentnie co roku życzę przy wigilii w chwili, gdy ona wybucha tradycyjnym płaczem), toteż zmarszczki mimiczne wyryły na jej twarzy raczej smutne piętno dnia codziennego, co nie zmienia faktu, że ma bardzo gładką cerę. Co do beauty regime: nie wiem jak wcześniej, ale aktualnie babcia używa najzwyklejszego kremu, jaki pani magister ma w aptece, krem a, daj pani jaki bądź. Kosztuje zawsze mniej niż 5 zł, zawsze jest to przeciw zmarszczkom. 
Klucz do mojej młodości zawarty jest właśnie w tych dwóch kobietach, bo to do nich jestem raczej podobna. Za dwadzieścia, trzydzieści lat nie będę pewnie tą bardzo atrakcyjną mamuśką, która będzie posądzana o posiadanie kochanka pokazując się na ulicy ze swoim nastoletnim synem. Nie będę oślepiała uśmiechem pełnym licówek, a szyi nie będą mi oplatały długie pofalowane włosy, ale cóż. Będę Andą Rottenberg.
Jak pokazuje przykład mojej mamy, a mama świeci przykładem, w życiu raczej opłaca się uśmiechać i  raczej omijać najnowsze przeciwzmarszczkowe technologie, laboratoria, ekspertów i to wszystko inne Rorear szerokim łukiem.
Filed under: Życie

About the Author

Posted by

Studiuję, planuję, filozofuję, reflektuję, opisuję, dekoruję... Z przyzwyczajenia, z przyjemności, z prokrastynacji, z chęci dokumentowania.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s