comment 0

#466

Zastanawiam się czasami, jakbym odmieniła to mieszkanie, a raczej całą tą posiadłość, gdyby było to moje lub gdybym miała tutaj zamieszkać do końca życia. 
W tym roku akademickim w udziale przypadło mi mieszkanie w domu, który – o ile się nie mylę – pamięta rok 1935 i w dużej mierze tak też wygląda. Typowy, kwadratowy dom wielorodzinny bez dachu, tzn. bez spadzistego dachu, tylko papa. Mieszkanie, w którym pomieszkuję ma 150m2 i, w porównaniu z tym, do czego jestem przyzwyczajona, jest ogromne. Tak ogromne, że nie słyszę telefonu dzwoniącego w pokoju, gdy np. jestem w kuchni. Tak ogromne, że żeby się wrócić po coś, czego zapomniałam, potrzebuję kilkunastu sekund. W moim mieszkaniu czynszowym w Świnoujściu przemieszczam się po całym mieszkaniu w promieniu jakichś 5 kroków, podczas gdy tu uskuteczniam nieco dłuższe przechadzki. Jak policzyłam, znajduje się tutaj 14 par drzwi. Z niemal każdego pomieszczenia można wyjść na przynajmniej dwa sposoby. Z pokoju, który ja obecnie znajduję, mogę  przykładowo wyjść na trzy sposoby. Mieszkanie ma ponad 3m wysokości. Ma też odpowiednio duże okna – i znowu o wiele szersze i wyższe niż te, do których przywykłam. Podłoga jest drewniana, nieco wysłużona, w przedpokoju przykryta wykładziną. Do tejże posiadłości przynależy też całkiem pokaźny ogród za domem. 
Gdybym miała nieograniczone fundusze na renowację tego miejsca, na pewno zlikwidowałabym część drzwi, chyba że ewentualnie dałoby się uczynić z nich regały bądź wbudowane półki. Dzięki temu byłoby jeszcze więcej przestrzeni w i tak wystarczająco przestrzennych pomieszczeniach. 
Wymieniłabym okna, parapety i podjęłabym się tej żmudnej pracy gładzenia i tynkowania ścian. Połączyłabym dwie osobne łazienki w jedną wielką, gdzie spokojnie pomieściłaby się wanna, bieliźniarka, wszystkie potrzebne sprzęty i wszystko to, co powinno znajdować się w łazience, ale zazwyczaj nie ma na to miejsca. Wcale bym nie zmieniała podłogi, bo drewno jest przecież bardzo trwałym surowcem, skoro przetrwało już niemal 100 lat bez większych uszczerbków. Pomalowałabym ją może farbą w jednolitym kolorze, na przykład jedna warstwa białej farby dałaby całkiem sympatyczny biało-szary efekt. Pomimo że bardzo podoba mi się skandynawski styl urządzania wnętrz, raczej zrezygnowałabym z białych i szarych barw, bo, jak mówię, pomieszczenia te są już wystarczająco przestrzenne. Zdecydowanie postawiłabym na nasycone barwy w połączeniu z ciekawymi wzorami, np. na tapetach. Miałabym mnóstwo kwiatów, bo miałabym też na nie miejsce. W kuchni jest spiżarnia, więc miałabym obrazek całkiem jak z tej piosenki “W moim magicznym domu”:)  W którymś z tych czterech wielkich pokoi urządziłabym na pewno funkcjonalny duży pokój, z ogromną kanapą, ogromnym stołem i wieloma krzesłami, tak aby dla każdego odwiedzającego znalazło się mnóstwo miejsca. Rozważyłabym też kominek. W kącie znalazłoby się też miejsce na wydzielenie niewielkiej przestrzeni na domowe biuro. Zlikwidowałabym też część drzwi, bo po cóż komu tyle klamek? Dom byłby wtedy bardziej otwarty, bo co to za mieszkanie, w którym wszystkie drzwi są pozamykane? W mieszkaniu znajduje się też ogromny murowany balkon, który rozciąga się na długość dwóch pokoi. Jest wystarczająco duży, by można na tym balkonie urządzić dodatkowy pokój. Taki duży balkon można by na przykład podzielić i na jednej połowie urządzić szklarnię, a drugą zagospodarować na miejsce do leniuchowania z miękkimi siedziskami. Oczywiście każde wnętrze byłoby maksymalnie przytulne, to znaczy w każdej sypialni znalazłoby się ogromne, miękkie łóżko, ogromne ilości poduszek, do siedzenia wygodne krzesła czy pufy, bardzo dużo oświetlenia, mnóstwo najróżniejszych lamp i lampeczek. 
Fantazjuję sobie i fantazjuję… A powinnam mieć co innego na głowie, ale bez stresu, bo nie są to bynajmniej mrzonki, kiedy mówię, że mam całą pracę licencjacką już w głowie i teraz pozostaje tylko kwestia skonsultowania się z moją ulubioną promotorką, przysiąść i w dwa weekendy mieć to za sobą. 
Filed under: Życie

About the Author

Posted by

Studiuję, planuję, filozofuję, reflektuję, opisuję, dekoruję... Z przyzwyczajenia, z przyjemności, z prokrastynacji, z chęci dokumentowania.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s