comment 0

#478

Nastał lipiec, a przywdziać trzeba było akrylowy sweter. 
W razie, gdybym miała jakiekolwiek expectations na temat opalania się, chodzenia w krótkich sukienkach i przesiadywania na plaży to wystarczy przyjechać do Świnoujścia – tu pizga niemiłosiernie niezależnie od pory roku, a temperatura oscyluje wokół 15 stopni Celsjusza. 
Tymczasem jest pierwszy dzień lipca, a nie jest to mój pierwszy dzień w pracy, nie jestem też na dniu próbnym ani z mizerną miną nie przechadzam się od lokalu do lokalu z szyldem Coca-Coli z ubogim CV pokornie pytając, czy nie szukają kogoś do pracy. 
Porzuciłam to na rzecz szeroko pojętego załatwiania różnych spraw, wyjazdu do babci na wieś, uczenia się, poszerzania horyzontów, nadrabiania zaległości i robienia tego, czego już od kilku lat nie robię w wakacje. 
Chodzę ostatnio i robię beznadziejne zdjęcia rzeczom, które mi się podobają. 
Oto kilka ładnych migawek z ostatniego, beztroskiego spaceru po poznańskim rynku i okolicach. 
Kto by pomyślał. 
teraz coraz więcej takich ładnych witryn
szyby zapisane jak gdyby białym korektorem

a myślałam, że takie balkony tylko w Paryżu 

jest tak pięknie, po co wyjeżdżać?;)

cokolwiek „wyoblanie“ znaczy 

Filed under: Życie

About the Author

Veröffentlicht von

Planuję, filozofuję, reflektuję, opisuję, dekoruję... Z przyzwyczajenia, z przyjemności, z prokrastynacji, z chęci dokumentowania.

Kommentar verfassen

Trage deine Daten unten ein oder klicke ein Icon um dich einzuloggen:

WordPress.com-Logo

Du kommentierst mit Deinem WordPress.com-Konto. Abmelden /  Ändern )

Google Foto

Du kommentierst mit Deinem Google-Konto. Abmelden /  Ändern )

Twitter-Bild

Du kommentierst mit Deinem Twitter-Konto. Abmelden /  Ändern )

Facebook-Foto

Du kommentierst mit Deinem Facebook-Konto. Abmelden /  Ändern )

Verbinde mit %s