comment 0

#480; jak żyć wg Chrisa Backleya

Słówko na dzisiaj: Mutmaßungen anstellen – snuć przypuszczenia. 

Na podium ludzi, którzy powiedzieli mi co i jak, obok Chustki plasuje się też Chris Backley

Chris mieszka w Los Angeles i jak sam o sobie mówi, należy do tej rzadkiej rasy “native Los Angelenos”. Jest pisarzem, fotografem, podróżnikiem i byłym paramedykiem. Prowadzi blog, w którym najczęściej pisze o relacjach damsko-męskich. Ostatnio sprzedał wszystko, co miał w swoim mieszkaniu i wyruszył w podróż po Ameryce Południowej. Tak po prostu. Swoje przygody opisuje w blogu Art of Altitude
Natknęłam się na jego blog przez wpis “Why men prefer women with long hair”. Oczywiście się wkurzyłam, bo jak to tak? Ja sama, posiadaczka i wielka orędowniczka krótkich fryzur, a jakiś frajer z LA będzie mi mówił, że tak nie można! Po przeczytaniu postu i krótkim zastanowieniu się, musiałam z wielkim bólem przyznać się sama przed sobą, że Chris niestety ma rację. Z ciekawości postanowiłam przeczytać jego pozostałe wpisy i znów boleśnie przekonałam się, że znów ma rację.

Teraz niestety będę zmuszona stargetować czytelników, bo poniżej cytować będę w oryginale, czyli po angielsku.

Oto słowa mądrości Chrisa:

Chris pisze, że skoro your early twenties are over (no może jeszcze nie tak szybko) to trzeba zmienić strategię, jako że wcześniej było łatwiej, bo w szkole było mnóstwo ludzi w tym samym lub podobnym wieku, z którymi miało się wiele wspólnego i łatwo było poprosić kogoś o notatki i w ten sposób nawiązać dłuższą znajomość. Teraz spotyka się ludzi w klubach, barach i innych takich sytuacjach, o których z początku nic nie wiemy i tym trudniej jest. Ponadto, trzeba lower your expectations a little bit. Już kiedyś ubolewałam nad tym, że w liceum nie upuściłam podręczników w twardej oprawie na środku korytarza, ba, żaden reprezentant płci przeciwnej w okularach w rogowej oprawie nie pospieszył mi z pomocą. Chris mówi, że żaden mężczyzna nie spotka wybranki swojego serca myjącą jego samochód w bikini, nie będzie żadnego romantycznego momentu w podobie. O ile nie będziemy mieć nieco więcej szczęścia, najprawdopodobniej spotkamy drugą połówkę na jakiejś imprezie, przynajmniej jedno z nas będzie w stanie wskazującym, unosił się będzie odór alkoholu, a rozmowa zacznie się i skończy na kilku wymamrotanych słowach nad piwem. Dlatego trzeba lower expectations co do miejsca spotkania tego jedynego/tej jedynej. Może to być na peronie, na stacji benzynowej, w kolejce w mięsnym lub wynosząc śmieci. Prawdopodobnie będzie to akurat wtedy, kiedy podczas leniwego dnia, tylko na chwilę wyszłaś sobie z domu nie zważając za bardzo na okrycie wierzchnie, wszak
2. Chris mówi, że temu wszystkiemu winne jest Hollywood i amerykańskie komedie romantyczne. To dlatego mamy te wizje poznania kogoś podczas porannego spaceru z psem, kiedy smycze się splączą i roześmiani razem upadniemy na trawę. Prawdopodobieństwo, że pozna się TĄ osobę w takiej filmowej sytuacji jest raczej znikome. Bardziej prawdopodobna jest sytuacja, w której – nie wiem – tuż przed śmietnikiem rozerwie nam się worek i będzie widać, że jedliśmy ćwikła na obiad. Także w tym przypadku trzeba lower your expectations i po prostu nie czekać na ten wyidealizowany, wyśniony moment, skradzione spojrzenia i szepty. To (pewnie) przyjdzie z czasem.
Chris kolejny raz twierdzi, że nie powinniśmy czekać na perfect moments. There are no perfect moments, dlatego 
powinno się zagadać do osoby, która nam się podoba w barze, 
nie powinno się odkładać decyzji o dziecku do momentu, kiedy wg naszych wyobrażeń będziemy mieć lepszą sytuację finansową, 
nie powinno się odkładać rozpoczęcia diety czy ćwiczeń, dobra, to po wielkanocy, bo moja mama robi zajebisty żurek 
ktoś chce się z tobą spotkać, ale ty nie masz czasu, bo jutro coś tam, coś tam
i wiele innych sytuacji. 
Wniosek: trzeba działać spontanicznie i od razu. 
Ja zawsze naiwnie myślę, że różne sytuacje przytrafią mi się jeszcze raz. 
Że jakiś przystojniak w pociągu jeszcze kiedyś dosiądzie się do mnie w przedziale. 
Że będę miała jeszcze kiedyś okazję z nim porozmawiać. 
Że jeszcze się zapytam. 
Że się z kimś spotkam jeszcze raz.
Oczywiście nigdy się tak nie dzieje i pewnie dlatego wiodę życie, jakie wiodę, siema!  
Popkultura, z filmami z Hollywood na czele, wciska nam ten idealny obrazek, że nasza druga połówka, kiedy już ją spotkamy, będzie tą jedyną nam przeznaczoną i będzie spełniała wszystkie wygórowane oczekiwania. Będzie biegle posługiwała się kilkoma językami, przy okazji będzie miała techniczne wykształcenie z renomowanej uczelni, do tego niesamowity styl i klasę, nienaganne maniery i gęste włosy. W końcu mówią, że związek to ciężka praca, także nad sobą i nie dostaje się od razu gotowego produktu w pakiecie. 
Ta prawda Chrisa była najtrudniejsza do zaakceptowania;) 
Okazuje się, że mężczyźni wolą kobiety z długimi włosami. To kobietom podobają się krótkie włosy u kobiet, to one dopingują swoje koleżanki, by ścięły, by coś zmieniły w swoim wyglądzie, a potem (zazwyczaj) chwalą efekt końcowy, a i to dlatego, że podziwiają odwagę, a nie dlatego, że im się naprawdę podoba. Mężczyźni myślą, że kobiety z krótkimi włosami to lesbijki. Długie włosy od wieków postrzegane były jako bardziej kobiece, dlatego próżno szukać kobiet z fryzurą pixie na rysunkach naskalnych. Męskie instynkty oraz to, co im się podoba, nie zmieniły się przez ostatnie 5 tysięcy lat. Mężczyźni szybko się nudzą i lubią zmiany. Kobieta z długimi włosami ma więcej możliwości uczesania, może włosy spiąć bądź rozpuścić, wyprostować lub pokręcić. Decydując się na drastyczne cięcie, eliminujemy wiele możliwości. W końcu krótkie włosy mogą ci najzwyczajniej nie pasować do kształtu twarzy. Niewiele kobiet na świecie ma odpowiednią strukturę kości, aby nosić krótkie włosy. Pozostała część się, niestety, oszpeca. 
Cóż. 
6. Ostatnie słowo mądrości Chrisa głosi, że mężczyźni miss women. Że dzisiaj coraz częściej mówi się o równouprawnieniu, tak, że mężczyźni nie wiedzą już sami, czy mają otwierać kobietom drzwi, przepuszczać w wejściu, czy mają płacić w restauracji, czy też nie. Mężczyźni tęsknią do stereotypowo pojmowanej kobiecości, do długich włosów i butów na wysokim obcasie, do sukienek, zgrabnej sylwetki, szminki. W dzisiejszych czasach coraz więcej kobiet nosi krótkie włosy lub inne – w najepszym wypadku – androginiczne fryzury, moda nastała taka, że dziewczyny i chłopaki mogą w zasadzie nosić to samo, dzisiejsze kobiety są albo przeraźliwie chude albo przeraźliwie otyłe, nie ma już kultu apetycznie kobiecej sylwetki a’la Marylin Monroe na plaży itd. Dziś postulowane jest równouprawnienie, zacierają się więc tym samym różnice między kobietami a mężczyznami. Zaciera się, choć dość ślamazarnie, tradycyjny podział obowiązków, a także jasny i klarowny podział na to, co damskie lub męskie, choćby w kwestii wyglądu. Równouprawnienie w sensie społecznym może i ma swoje zalety, ale nie można tego chyba powiedzieć o relacjach damsko-męskich, bo sami tego chcieliśmy, a teraz kobiety narzekają, że nie ma prawdziwych mężczyzn, mężczyźni z kolei wzdychają do prawdziwych kobiet… i dupa.
Filed under: Życie

About the Author

Posted by

Studiuję, planuję, filozofuję, reflektuję, opisuję, dekoruję... Z przyzwyczajenia, z przyjemności, z prokrastynacji, z chęci dokumentowania.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s