comment 0

#481; gary muwałt

Co tu dużo mówić, 
nastał ten gdzieś skrycie oczekiwany, acz wypychany ze świadomości moment, w którym moja siostra wyprowadziła się z domu, by się usamodzielnić przez duże u, by wić własne gniazdko, by tworzyć własny dom. 
No, może się nieco zagalopowałam, ale to dość dziwne uczucie. 
To trochę inna przeprowadzka niż ta, kiedy zaczynała studia. 
Zmiana miejsca tymczasowego pobytu związana ze studiami to dla mnie bardziej konieczność, mus, sytuacja, w której nie ma innego wyjścia prócz zaniechania studiowania. Wtedy nawet jeśli było mi smutno, to miałam świadomość, że jest dość daleko, w innym mieście, że się tam pewnie świetnie bawi i w ogóle. Po prostu jej nie było, bo była gdzieś indziej. 
Teraz u progu wakacji zaskoczyła mnie wiadomość, że się wyprowadza, ale nie do innego miasta, nie za granicę, nie na bezludną wyspę. Będzie mieszkać w tym samym mieście, dość blisko, przy ulicy, przy której byłam tysiące razy. Teraz będzie przychodziła do domu tylko od czasu do czasu, wieczorem odwożąc mnie pod dom mówi mi “no to cześć”, już tu nie nocuje, już się nie kłócimy rano, już nie pożyczam sobie jej ubrań, już trzeba się umawiać na spotkania i odwiedziny. Ale dziwnie. Muszę się troszkę oswoić.
Filed under: Życie

About the Author

Posted by

Studiuję, planuję, filozofuję, reflektuję, opisuję, dekoruję... Z przyzwyczajenia, z przyjemności, z prokrastynacji, z chęci dokumentowania.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s