comment 0

#482

Czy to kurwa możliwe, że mam takie bóle menstruacyjne, że boli mnie kręgosłup?
Ostatnio najczęściej powtarzam dwa wyrażenia: “sielankowo” i “kierowca bombowca”. 
Jest iście sielankowo, bowiem mam na wszystko czas, acz nie próżnuję. 
Wysypiam się, ćwiczę z Mel B, zdrowo się odżywiam, biorę żelazo i skrzyp polny w pastylkach, dotleniam się, czytam, opalam, stosuję filtr SPF 20, gotuję, choć wciąż z małej litery, nawet jeśli już nie w cudzysłowie. Ponadto usiłuję sprostać wymaganiom mojej mamy dotyczące szeroko pojętego prowadzenia domu, bo co drugi dzień staję w obliczu sytuacji, w której 
MAMA. 
WRACA. 
Z PRACY. 
(i wtedy się zaczyna). 
A kierowca bombowca tudzież odrzutowca, bo w końcu, w końcu!, niemalże rok po zdanym egzaminie na prawo jazdy NIE BOJĘ SIĘ PROWADZIĆ SAMOCHODU! I nie muszę się już martwić, czy ktoś z pasażerów ma prawo jazdy bądź zna przepisy ruchu drogowego na tyle, by mi pomóc, gdy staję przed dramatycznym wyborem na skrzyżowaniu – ja jade tera? 
Mogę jechać sama po zgrzewki wody do Biedronki. 
Mogę kogoś gdzieś podrzucić. 
Mogę kogoś na rauszu transportować z suto zakrapianej imprezy. 
Mogę wszystko i nawet mi się podoba! 
Ostatnio nawet wjeżdżałam na prom pierwszy raz i był to nie lada wyczyn, bo z racji gabarytów naszego pojazdu zawsze stajemy z boku (czyli tam, gdzie pan promiarz sytuuje mniejsze i lżejsze pojazdy), najczęściej przy barierce z lewej strony, więc jest to problem dla takiej osoby jak ja, która do tej pory obawiała się nie tyle samej jazdy, co momentu parkowania i gorączkowo analizowałam topografię miasta przed każdym wyruszeniem w trasę, choćby i tylko do sklepu po większe zakupy. 
Miałam też okazję jechać na trasie, bo dotychczas śmigałam tylko po mieście. Na trasie, poza terenem zabudowanym, gdzie można było zapierdalać, ile dusza zapragnie, oczywiście w granicach rozsądku. Mknęłam nową, szeroką i gładziutką drogą na Szczecin najwięcej 120 km/h, lecz gdy tylko zorientowałam się, ile mam na liczniku to zwalniałam to najrozsądniejszej i najbezpieczniejszej w moim mniemaniu prędkości 90 km/h. 
Jazda samochodem to w pewien sposób takie wyzwalające uczucie, mimo że superszybko nie jeżdżę i nikogo jeszcze nie wyprzedziłam, poza samochodem typu cysterna, kiedy już nie miałam wyboru, chyba że miałam ochotę blokować ruch i mknąć sobie razem z nią 30 km/h, ale co tam! Za cysterną też się wcale sympatycznie podróżuje. 
Filed under: Życie

About the Author

Posted by

Studiuję, planuję, filozofuję, reflektuję, opisuję, dekoruję... Z przyzwyczajenia, z przyjemności, z prokrastynacji, z chęci dokumentowania.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s