comment 0

#488; czego mężczyźni szukają w kobietach

Chciałabym móc napisać, że jestem zorganizowana, poukładana i funkcjonuję w myśl zasady “najpierw obowiązki, potem przyjemności”, podczas gdy tak naprawdę w ogóle tak nie jest – jest wręcz przeciwnie. Jestem jedną z tych osób, dla których nie ma większej inspiracji niż deadline, więc mam tendencje do odwlekania rzeczy w nieskończoność i poświęcania mnóstwo czasu na nieistotne rzeczy. Czasami z samego rana wynajduję nowe blogi, które potem oglądam łącznie z przeglądaniem archiwum i potrafi mnie to całkowicie pochłonąć, a powinnam w tym czasie robić coś innego, coś bardziej produktywnego, coś co muszę zrobić, bo w końcu mózg najlepiej pracuje rano, gdy jest wypoczęty, czyż nie? U mnie tak nie jest.

Jestem w zasadzie cały czas zdziwiona, że mi się nie nudzi. Czasem ta lub inna osoba zapyta “A nie nudzi ci się?” Otóż nie (choć mam wrażenie, że już o tym wspominałam)!
Nie wiem, czy to zasługa tego, że mieszkam w tak interesującym miejscu, gdzie jest niezliczona ilość możliwości spędzania wolnego czasu. Być może. 
Może to też kwestia tego, że raczej zawsze umiem sobie znaleźć pasjonujące zajęcie. Dni, w których człowiek wstaje, posnuje się trochę w kierunku kuchnia-salon-toaleta, poprzeciąga, przebierze w ciuchy inne niż te, w których się śpi, powygląda przez okno, spojrzy na zegarek, a tam będzie dopiero przed dziesiątą, a dzień taki szary, nudny i do niczego, nigdy mi się nie zdarzają.
Jak to, przecież w Świnoujściu nic się nie dzieje, daj spokój. 
Uważam, że w wakacje się dzieje. Na przykład kończy się właśnie FAMA (Festiwal Artystyczny Młodzieży Akademickiej), który w różnej postaci odbywa się od kilkudziesięciu już lat i w jego ramach występowała tutaj np. Anna Jantar, a fakt ten jakoś szczególnie utkwił mi w pamięci. Festiwal ten wielu ludziom wydaje się nieco od czapy, bo zjeżdżają się młodzi, szaleni ludzie i uskuteczniają różne rzeczy typu happening na placu Wolności, w ramach którego młody człowiek wylewa na siebie biały płyn, który prawdopodobnie jest mlekiem, miejmy nadzieję, że nie farbą emaliową. Jest zdecydowanie bardziej niszowy niż Karuzela Cooltury, mimo że o wiele młodsza stażem. Niektórym ludziom FAMA się nie podoba i uważają, że to niepotrzebne wydziwianie i cyrki, bez których by się obeszło, choć słyszałam też głosy, że niektórzy ludzie specjalnie właśnie w czasie Famy urlopują sobie w Świnoujściu i już od kilkunastu lat przyjeżdżają tylko na Famę, starając się nie ominąć żadnego wydarzenia.
A ja? Nigdy nie miałam zbytnio styczności z Famą, bo nie mogę powiedzieć, żebym odwiedzała wszystkie wydarzenia, których przez całe dwa tygodnie trwania festiwalu jest raczej sporo. Co roku zauważam tylko, że jest, odnotowuję to w pamięci, najczęściej zastanawiając się, z jakiej okazji dziś grają w amfiteatrze. Jedynie w tym roku z racji mojej dogodnej sytuacji mogłam zobaczyć kilka wydarzeń i nie były najgorsze. Byłam na jednym koncercie w Jazz Club Scena, który niestety za bardzo do mnie nie przemówił. Najciekawsze uważam były spotkania autorskie, bo lubię tą formę wywiadu – byłam posłuchać Mariusza Szczygła i Doroty Warakomskiej. Dwa razy widziałam koncerty w muszli koncertowej, które z kolei bardzo mi się podobały, bo nawet jeśli nie rozumiałam tekstu, ciężko było mi wyłapać słowa albo wokalista niedomagała to chłopaki po prostu fajnie grali. Dobra była też Anna Serafińska ze swoim zespołem Groove Machine. Posłuchałam ich z godzinkę, ale niestety wyszłam przedwcześnie, bo słuchanie jazzu niewprawionym uchem przez tak dosyć długi czas wydawało mi się być ciut męczące.

Tymczasem mój ulubiony bloger-podróżnik, o którym już wcześniej wspominałam, zakończył swoją podróż po Południowej Ameryce i pojechał do Paryża, gdzie uczy się francuskiego i odkrywa Francję z perspektywy rodowitego Francuza, a nie tylko turysty wiedzionego wyobrażeniem z filmów, wieżą Eiffle’a w tle i akordeonistą na każdym rogu. W międzyczasie Chris kontynuuje pisanie tekstów luźno nawiązujących do relacji damsko-męskich, z których każdy kolejny jest – w moim mniemaniu – bardziej trafiony.
Zastanawiałam się już od jakiegoś czasu z koleżankami rozglądając się po wielkomiejskich ulicach, dlaczego najprzystojniejsi faceci, którzy mają idealny wzrost, zarost i ubrani są lepiej niż im się pewnie wydaje, są zawsze w objęciach wątpliwej urody blondynki z doczepianymi włosami, która ma nieudolnie wykonany makijaż, bardzo duży dekolt i dziwnie ciemną opaleniznę? Dlaczego dziewczyny, które nie błyszczą intelektem są sparowane z facetami, którzy są surferami, jeżdżą na skuterze, kolekcjonują stare samochody lub mają własną firmę (i oczywiście wyglądają)? Jak to jest, że ten jeden facet, z którym – jak ci się wydaje – miałabyś mnóstwo wspólnych tematów i wspólne zainteresowania, zadaje się właśnie z tymi dziewczynami niebłyszczącymi intelektem (i mu się to podoba)?
Znam mnóstwo dziewczyn, które są utalentowane, zdolne, inteligentne, znają kilka języków, mają rozległe zainteresowania, udzielają się, mają czas na wszystko, a do tego super wyglądają, umieją się malować eyelinerem, mają dobry styl i karnet do klubu fitness. Wszystkie one mają często jedną wspólną cechę. Wszystkie one są same. Singielki niekoniecznie z wyboru.

Zapytałam więc Chrisa pewnego wieczoru, jak to jest, co on sądzi o tym zjawisku.

Na co Chris 
Więc to tak, dziewczyny, drogie panie i koleżanki. 
Z powyższego jasno wynika, że mężczyźni po prostu tacy są. Działają instynktownie, tak jak im każe ich natura. To naturalnie, że są bardziej zainteresowani ponętną, długonogą blondynką o długich włosach. Nie jest to nawet kwestia tego, że są mężczyznami – kobiety również zwracają uwagę na ładnych ludzi – ładna pani, ładny pan. Każdy też ocenia po wyglądzie, chociaż nikt się nie przyznaje. Nikt z miejsca nie zastanawia się, czy dana osoba czytała może dzieła Nietzschego lub interesuje się kinem skandynawskim. 
Jest to oczywiście pewne uogólnienie, bo są przecież pary lekarzy, inżynierów czy pisarzy. Ludzi kultury, sztuki czy innych wielkich osiągnięć. Czy Maria Skłodowska była zalotna i trzepotała rzęsami, kiedy poznała swojego męża? Założę się, że nie. Sytuacje, w których zakochujemy się w czyimś intelekcie to pewnie pojedyncze przypadki w dzisiejszym roszczeniowym społeczeństwie nastawionym na zysk tudzież zdobycz.
Swoją drogą, czy to nie ciekawe, że cały proces umawiania się na randki i relacji damsko-męskich jest w dzisiejszych czasach tak skomplikowany i z dnia na dzień tak niesamowicie ewoluuje, że poświęca się temu całe blogi, zbiór esejów, książki, godzinne audycje telewizyjne i mnóstwo, mnóstwo uwagi? 
Wniosek z tego taki, że trzeba bardzo dbać o swój wygląd (przydałaby się pewnie dieta i chodzenie na siłownię), codziennie skrupulatnie nakładać umiejętny makijaż podkreślający urodę, a nie wręcz przeciwnie, najlepiej się nie odzywać tylko zalotnie uśmiechać, a nuż widelec może uda nam się przykuć czyjąś uwagę. Dopiero potem przy odrobinie szczęścia będzie okazja porozmawiać o muzyce, kinie, życiu, pracy, nie-pracy i innych takich. 
Na nic zda się stosowanie się do rad kobiecych magazynów, które w jednym miesiącu radzą ściąć włosy wzorem kilku hollywoodzkich aktorek, a w następnym numerze pokazują szereg fryzur do wykonania tylko z bardzo grubych i bardzo długich włosów, na nic te wszystkie przeczytane książki, obejrzane niszowe filmy, na nic godna pozazdroszczenia wiedza ogólna, błyskotliwość i pasja, jeżeli nie wyglądamy przynajmniej jak Cheryl Cole albo przynajmniej brakuje nam charyzmy Hanny Horvath z “Girls”. 

W ten sposób Chris po raz kolejny rozjaśnił mi światopogląd i ułatwił mi życie.
Cheers, mate!

Filed under: Życie

About the Author

Posted by

Studiuję, planuję, filozofuję, reflektuję, opisuję, dekoruję... Z przyzwyczajenia, z przyjemności, z prokrastynacji, z chęci dokumentowania.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s