comment 0

#491

Błyskotliwość mi ostatnio nieco przygasła. Jakoś nie jestem w pełni władz intelektualnych.

Tegoroczny wrzesień to w ogóle dziwny miesiąc – wypełniony nostalgią czas, który trzeba przeczekać. Na początku trochę się postresowałam, bo bardziej niż zazwyczaj zależało mi na zdaniu wszystkich egzaminów. Byłam dziwnie zawieszona w czasoprzestrzeni, marnowałam długie godziny kursując sobie pociągiem, dużo myślałam.

Mam wyższe wykształcenie i zaświadczenie o ukończeniu studiów wyższych. Zwieńczenie całego roku bawienia się w pisanie pracy dyplomowej, której – można powiedzieć na wyrost – poświęcałam dużo wolnego czasu, świąt i długich weekendów. Moja ocena na dyplomie to dostateczny plus. Trzy lata dziennych stacjonarnych studiów licencjackich pierwszego studia na Wydziale Neofilologii ukończyłam z oceną dostateczny plus.
Myślałam, że obrona, ostatnimi czasy tak często powtarzane i odmieniane przez wszystkie przypadki słowo, to większe wydarzenie. Może znowu sobie za dużo nawyobrażałam, ale myślałam, że ukończenie studiów to jakieś większe fajerwerki. Że to jakieś superuczucie. Tymczasem nic nie poczułam, mało mnie to obeszło, nie poczułam nawet szczególnej ulgi, nie za bardzo zanotowałam to nawet w świadomości. Ot, mało szczególny fakt, o którym poinformowałam rodziców przez telefon. Później zostały mi przekazane gratulacje od cioć, babć, wujków i innych wtajemniczonych członków rodziny 50+, dla których ukończenie studiów chyba jeszcze coś znaczy.

A w Poznaniu było bardzo nostalgicznie. Nie mogłam oprzeć się myślom, że jest mi jednak troszkę smutno – że skończyłam te studia, że zostawiam to tutaj i idę gdzieś indziej, że nie będę już widywała codziennie tych samych mord na zajęciach, nawet jeżeli za nimi raczej nie przepadam, że nawet zaczęłam się w tym mieście i wśród tych ludzi czuć trochę jak w domu, już zaczynało mi być wygodnie, a teraz na razie to wszystko zostawiam i mnie nie ma.
Oczywiście, że nie dzieje mi się krzywda, powinnam (i pewnie jeszcze będę) się cieszyć z faktu, że oto jestem erasmusem, jak to się mówi, ale nigdy nie mogę się powstrzymać w takich momentach.
O, ktoś stoi na fajce przed wejściem. Pewnie już się nigdy nie spotkamy.
O, jadę windą z wykładowcą. Pewnie już nigdy nie przyjdę do niego na zajęcia albo po wpis.
Pani z ksero. Pani z lumpeksu koło Społem. Tych kilka osób z roku, za którymi przepadam.
Kawiarnie, kino Apollo, pół porcji w Green Wayu i bilet ulgowy 15-minutowy za 1,40 zł.
Ale nic to, wracam jeszcze na piąty rok.

A teraz przede mną tych kilka dni, które się tak dziwnie przeczekuje. Załatwiam różne sprawy, wszystkie pod tytułem “przed wyjazdem”. Wyrywam zęby, może pójdę do lekarza, oddam krew – wszystko to, bo potem nie będzie kiedy. 
Nic już się nie opłaca zrobić, nigdzie pojechać i nikogo odwiedzić, bo przecież za moment wyjeżdżam, choć na pakowanie się też jeszcze nie jest czas.
Spędzam dnie w pustym mieszkaniu nie robiąc nic i źle się z tym czując, rodzice pracują od rana do nocy i w nocy, a ja nie robię nic produktywnego.

Jeżdżenie rowerkiem tudzież samochodem po mieście już mnie nie cieszy i wolę zrzucić to na karb przesilenia jesiennego, jeśli pozwolisz.

Hm, taki dziwny stan. Nawet nie słucham smutnej muzyki. Czasami po prostu patrzę przez okno i sobie obserwuję świat. Bardzo dużo też piszę. Różnych takich rzeczy i opisów w Wordzie. Lubię mieć poukładane myśli. Mam też świadomość, że mój dzień trzyma się w ryzach, jeżeli systematycznie sobie wszystko opisuję. Więc sobie piszę.

Filed under: Życie

About the Author

Posted by

Studiuję, planuję, filozofuję, reflektuję, opisuję, dekoruję... Z przyzwyczajenia, z przyjemności, z prokrastynacji, z chęci dokumentowania.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s