comment 0

#498

Miałam urojone plany, żeby codziennie bardzo skrupulatnie pisać staranny dziennik ze wszystkimi najdrobniejszymi szczegółami, niektórzy radzili mi też, żeby założyć blog specjalnie o erasmusie. Jak widać, nie wyszło mi, bo nie mogę pozbyć się tej myśli, że się powtarzam. Zazwyczaj nie mówię tego, co napisałam i nie piszę o tym, o czym już mówiłam, więc takie spisane wrażenia to tylko powielanie, w dodatku mało odkrywcze. 
Teraz stać mnie tylko na wypunktowanie najistotniejszych szczegółów: 
-jest zajebiście
-„hakuna matata“ w języku suahili znaczy tyle co „don’t worry“, a „simba“ znaczy „lew“
-byliśmy ostatnio w Berlinie i to bardzo duże i niesamowite miasto, ale nie chciałabym tam mieszkać 
-w Berlinie pierwszy raz też przekonałam się na własne oczy, co to znaczy, gdy się mówi, że miasto nigdy nie śpi 

-niemieckie piwa są mocniejsze niż nasze 

-ostatnio częściej niż kiedykolwiek słucham polskiej muzyki, nawet jeśli jest to Seweryn Krajewski i Kabaret Starszych Panów 
-cierpię na brak polskiej prasy i polskich książek, bo wciąż nie odnajduję przyjemności w czytaniu po niemiecku, to jakby nadal nauka, a czytanie po polsku to tylko leniwe i powolne ćwiczenie wyobraźni, czyż nie? 
-obecnie cierpię też na nadmiar wolnego czasu 
-ludzie dzisiaj nie zwiedzają, nie patrzą, nie rozglądają się – ludzie robią zdjęcia; coś nie jest ładne/zachwycające/niepowtarzalne/przepiękne/niespotykane – coś jest warte zrobienia zdjęcia 
-myślę sobie, że w międzynarodowym gronie, które obejmuje ludzi z całego świata (od Hiszpanii po Rosję i od Polski po Tanzanię), widać reprezentantki Europy Wschodniej i wcale nie po urodzie 
-note to self: jeżeli babeczka na polskim pyta mnie, jakiej słucham muzyki, jakie lubię filmy i inne tego typu suche pytania, to nie chodzi jej wcale o moje preferencje tylko o polskie filmy i polską muzykę – pewnie chce się przekonać, czy zna. Ostatnio na pytanie o muzykę odpowiedziałam trochę bez namysłu, że słucham muzyki z lat 50. i 60. (bo ostatnio u mnie znowu Sam Cooke na okrągło), na co ona uradowała się, że to Schlagermusik i to przecież Grechuta i Czerwone Gitary, nie? 
Taak. Nie chciałam brnąć.

-najciekawsze fragmenty East Side Gallery:

Filed under: Życie

About the Author

Veröffentlicht von

Planuję, filozofuję, reflektuję, opisuję, dekoruję... Z przyzwyczajenia, z przyjemności, z prokrastynacji, z chęci dokumentowania.

Kommentar verfassen

Trage deine Daten unten ein oder klicke ein Icon um dich einzuloggen:

WordPress.com-Logo

Du kommentierst mit Deinem WordPress.com-Konto. Abmelden /  Ändern )

Google Foto

Du kommentierst mit Deinem Google-Konto. Abmelden /  Ändern )

Twitter-Bild

Du kommentierst mit Deinem Twitter-Konto. Abmelden /  Ändern )

Facebook-Foto

Du kommentierst mit Deinem Facebook-Konto. Abmelden /  Ändern )

Verbinde mit %s