comment 0

#514

Niedziele są po to, żeby słuchać muzyki z folderów, które normalnie opuszczam. I tak leci Edith Piaf na zmianę z Led Zeppelin i The Ghost Of A Saber-Toothed Tiger. 
Są też po to, by znajdować zaskakująco dużo czasu w środku dnia na czytanie książek – a przecież myślałam, że nie mam czasu, a wystarczy się tylko odłączyć. 
Są też po to, by przechadzać się ulicą z lodowatym wiatrem wiejącym w oczy wzdłuż starych kamienic (Ludwig-Wucherer-Straße). 
Po to, by pić letnie kakao pod postacią czegoś co, miało być “heiße Schokolade mit Sahne”. 
By odwiedzać tandetną wystawkę w spelunie szumnie nazywaną Flohmarkt, ze specyficznymi ludźmi, którzy kiwają się w rytm smętnej muzyki lub dziergają skarpety pijąc herbatę ze szklanki. 
By bać się sprawdzić pocztę w obawie, że promotorka odpisała i pocisnęła. (Swoją drogą, jaki smutek, jaki żal, że znowu muszę używać tej terminologii – promotorka, promotorka, ONA.) 
Filed under: Życie

About the Author

Posted by

Studiuję, planuję, filozofuję, reflektuję, opisuję, dekoruję... Z przyzwyczajenia, z przyjemności, z prokrastynacji, z chęci dokumentowania.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s