comment 0

#521; PRZECZYTANE: "Dojczland"

Przeczytałam książkę “Dojczland” Andrzeja Stasiuka. 
Tą samą, którą przed świętami chciałam sobie kupić w Empiku, bo wydawała mi się ciekawa, a z racji miejsca mojego tymczasowego pobytu interesuje mnie taka mniej więcej tematyka. W przypływie gotówki chciałam być spontaniczna i kupić sobie książkę, przeczytać ją do herbaty i uroczyście odłożyć na półkę. Upatrzyłam sobie jeszcze kilka takich pozycji jak np. “Magda, miłość i rak”. Myślałam, że jestem bogata, bo przeliczając euro na złotówki myślałam, że mam dużo kasy – ot, taka drobna przypadłość, na którą cierpię od października. Ale nie kupiłam tej książki – nie kupiłam żadnej z nich. Jestem obywatelem Europy Środkowo-Wschodniej, jestem z pokolenia Y (czy jakiegoś takiego), studiuję kierunek humanistyczny, jestem (nawet nie) na dorobku, więc nie stać mnie na kupowanie książek. Wypożyczyłam “Dojczland” z biblioteki i przeczytałam w jeden dzień. 
Stasiuk w całkiem przyjemny sposób opisuje podróżowanie po Niemczech. Widać, że są to słowa literata, a nie przeciętnej klasy blogera, bo czyta się to niezwykle gładko i przyjemnie. Samotnie podróżujący mężczyzna po czterdziestce, z jimem beamem w plecaku. To takie obiektywne, niegroźne spostrzeżenia. Kilka z nich przemawia do mnie najbardziej, jak np. “Broń Boże nie poddać się ogólnemu nastrojowi na ulicach, placach i w środkach komunikacji.” 

O tak!
O nie, raczej. Ta myśl przyświeca mi nieustannie. Szczególnie i ze wzmożoną intensywnością teraz, kiedy jest wolne, jest sesja i Semesterferien. Zachować zwykły tryb życia. Nie oszaleć i nie popaść w depresję w opustoszałym mieście. To co z tego, że oni się nie odzywają i nie piszą pierwsi. To nic. Są ludzie, ale jakby ich nie było. Nieme procesje. Pojedyncze postaci wpatrzone w swój telefon. Szusujący rowerzyści. Nie poddać się ogólnemu nastrojowi.

Ciekawe były też dygresje o Niemczech wschodnich i zachodnich. Byli ze znajomą z okolic Frankfurtu nad Menem w Boltenhagen. Ryby, piwo i spacer wzdłuż nadmorskich urwisk. Znajoma obserwująca ludzi znad smażonej flądry stwierdza: “Oni tutaj nawet twarze mają inne…”.

Cytat: “Dawna granica z RFN, przebiegająca jakieś trzydzieści kilometrów na zachód, została wymazana z mapy, ale oni wciąż byli enerdowscy. W nowych volkswagenach, w supersportowych strojach, na najnowocześniejszych rowerach z duraluminium i tytanu oraz z super sprzętem fotovideo ruszali się i gestykulowali jak reszta rodaków, ale byli rozpoznawalni na pierwszy rzut oka. Nawet dla mnie. (…) Przy sąsiednich stolikach siedziały wyfiokowane paniusie w ciężkiej podrabianej biżuterii. Miały blond ondulacje z odrostami i piły kawę, odginając mały palec z pierścieniem. Towarzyszyli im milczący faceci o zniszczonych twarzach. Starzy inżynierowie, weterani wielkich budów komunizmu. Niektórzy byli ubrani w spodnie od dresu, białe skarpetki i mokasyny.” 

“W Naumburgu wsiedli ludzie jak z prawdziwego Wschodu. Ni to z miasta, ni ze wsi, zniszczone zęby, chustki na głowach, stare, otyłe małżeństwa szukające chyłkiem miejsca, nieśmiałość i spłoszone spojrzenia, bo pociąg, jego wysprzątane, klimatyzowane wagony, przyjechał z jakiegoś lepszego świata.” 

Legendarny wschód i zachód.

wszystkie cytaty A. Stasiuk “Dojczland”
Filed under: Życie

About the Author

Posted by

Studiuję, planuję, filozofuję, reflektuję, opisuję, dekoruję... Z przyzwyczajenia, z przyjemności, z prokrastynacji, z chęci dokumentowania.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s