comment 0

#522

I znowu jem Nutellę łyżeczką prosto ze słoika. Żeby dowiedzieć się, co u mnie i jak się czuję, wystarczy przyjść i spojrzeć, gdzie stoi Nutella. I czy pod nogami nie wala się przypadkiem jeszcze pusta paczka po ogromnych chipsach. No więc tak się mniej więcej czuję. 
Mam tendencje do odkładania rzeczy na później, a już szczególnie rzeczy do przeczytania. Składuję książki, które muszę przeczytać. Dbam o to, by mieć zawsze pod ręką ten jeden egzemplarz, w którym znalazłam jakiś miły cytat, choć nawet nie wiem, na której stronie, bo zapomniałam zaznaczyć. Chomikuję stare gazety, bo profanacją jest dla mnie wyrzucenie gazety nie przeczytawszy jej od deski do deski łącznie z dodatkiem regionalnym i nekrologami. Moją największą motywacją jest upływający termin w bibliotece. Tak do jutra zostały mi jeszcze trzy egzemplarze. Szalik na drutach do wydziergania. Odcinek “Girls” do obejrzenia. Pranie do zrobienia. Przepraszam, jestem bardzo zajęta. Muszę znaleźć jakiś przyjemny pokój, bo oto zamykam swoje podwoje, zwijam żagle i się wyprowadzam. Nie wiem, jeszcze gdzie, nie orientuję się w tym mieście na tyle dobrze, by wiedzieć, których dzielni lepiej unikać. Popytam. Zacznę brać żelazo w tabletkach i pić herbatkę na trawienie przed posiłkiem. Kupię kartę upoważniającą do żniżek na Deutsche Bahn, wtedy podróżować nie będzie strach. Wraz z początkiem marca przywiozę tutaj mój rower, bo dlaczego niby nie? Warunki są boskie, a z perspektywy rowerku wszystko wydaje się piękniejsze niż w rzeczywistości. Urozmaicę mój repertuar zup. Może w końcu kupię drugi garnek. Zarobiona jestem. 
Przeczytałam właśnie, że pan z jakiegoś portalu bankowego postanowił przeżyć za pensję minimalną w Polsce i prowadzi taki eksperyment, który oczywiście opisuje na blogu i który to artykuł potem będzie szeroko, wzdłuż i wszerz linkowany, wszak to zawsze “wdzięczny” temat, taki życiowy i blisko narodu. Pierwszego dnia ów pan był zapłacić rachunki, a drugiego dnia szedł po chwilówkę. Z czystej ciekawości i o ile nie zapomnę będę śledzić ten eksperyment, aczkolwiek już teraz wydaje mi się on bez sensu, bo ludzie, którzy żyją za pensję minimalną oszczędzają nie tylko podczas codziennych zakupów w supermarkecie lub rezygnując z wyjazdu do Katalonii, przede wszystkim szukają taniego lokum, za które 1200 PLN miesięcznie raczej nie płacą, także… Więcej o tym może potem, cześć. 
Filed under: Życie

About the Author

Posted by

Studiuję, planuję, filozofuję, reflektuję, opisuję, dekoruję... Z przyzwyczajenia, z przyjemności, z prokrastynacji, z chęci dokumentowania.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s