comment 0

#526

Wróciłam zdziwiona czemu tak ptaki ćwierkają i myślałam w pierwszej chwili, że to jakiś dzwonek w telefonie lub muzyka z odgłosami natury. Ach, przecież jest wiosna. Wiosna, ach to ty. 
Doceniam małe rzeczy w życiu i wpadam w zachwyt nad małostkami. Cieszę się z drobiazgów. Zadowalam się, że świeci słońce i lekko wieje wiatr. Cieszę oko ładnymi miejscami i staram się otaczać ładnymi, znaczącymi przedmiotami. Popadam jednak ostatnio w tej całej mojej miłości w niepoprawny romantyzm. Odkładam na potem (lub na nigdy) rzeczy, które powinnam zrobić. Sprzątanie, prasowanie, referat, mail – nieistotne, jeżeli jest ciepły i pogodny dzień to bezdyskusyjnie zarządzam wymarsz na spacer, wszak trzeba korzystać. Nie mogę być nad morzem i nie spacerować do znużenia brzegiem morza – wszystko inne mogę zrobić gdzie indziej, a morza wszędzie nie ma. Jeżeli z pociągu są ładne widoki to będę z zapałem podziwiała krajobrazy, nawet jeżeli w podróży planowałam przeczytać książkę lub nawet może musiałam coś zrobić, powtórzyć, zrewidować. Miłe miejsce, coś dobrego, rower, słabo oświetlona uliczka. Niepoprawna radość z pierdołek. To z jednej strony dobrze, choć mam wrażenie, że tylko tym zajmuję się w życiu, szczególnie na dość swobodnym i niewymagającym erazmusie. Mama mówi, że “zasponsorowali wczasy” i że co ja niby robię, stosunki międzynarodowe chyba uskuteczniasz.

Kazali wymyślić temat pracy magisterskiej na pierwszym semestrze czwartego roku, pierwszego sum. Teraz każą mieć dokładnie sformułowaną tezę i przedłożyć dokładny plan pracy. Metodologia. Jednym, czego nie pojęłam w całej dotychczasowej karierze akademickiej to właśnie ten termin. Nie mam pojęcia, co znaczy. W jaki sposób będę pisać pracę. JAK TO W JAKI? W Wordzie. Czasami odręcznie. Przysypiając na chacie lub w bibliotece, A CO? 
Popłynęłam w rozważaniach i wybrałam sobie nieco nader ambitny temat. Język propagandy. To znaczy na tym, póki co, stanęło. Bo stwierdziłam, że to żenujące, że nie mam o komunizmie pojęcia, że to nie tak odległe dekady i jest to żenujące, że nie mam na ten temat żadnego zdania i że się tylko przysłuchuję. że to ciekawe, bo coś podobnego mieliśmy na pragmatyce – język w DDR. I teraz męczę oczy czytając przez długie godziny teksty wprowadzające do tematu, żeby w ogóle mieć jakiekolwiek nikłe pojęcie na temat sytuacji politycznej, gospodarczej i zwykłego życia tamtej epoki, bo niestety jakieś pojedyncze sygnały typu moda z PRL, szampon o zapachu zielonego jabłuszka, trwała i “Pan tu nie stał” to nie wszystko. Tak więc dużo czytam. Nie ma mnie teraz. 
Filed under: Życie

About the Author

Posted by

Studiuję, planuję, filozofuję, reflektuję, opisuję, dekoruję... Z przyzwyczajenia, z przyjemności, z prokrastynacji, z chęci dokumentowania.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s