comment 0

#542

A popiszę jeszcze trochę, z pół godziny.

Są na świecie firmy, które zajmują się trend forecastingiem, czyli przepowiadaniem trendów. Są też takie, które wybierają kolor roku, choć nie jestem pewna, czy to te same instytuty. Pracownicy owych placówek twierdzą, że na to, jakie będziemy kupować rzeczy w danym sezonie wpływ mają różnorakie rzeczy, także to, co wydarzyło się na świecie. Jeżeli wydarzyło się wiele przykrych rzeczy, np. klęsk żywiołowych lub innych katastrof, to wysoce prawdopodobne, że na skutek tych wydarzeń będziemy ubierać się w proste ubrania w stonowanych kolorach. Wzorzyste ubrania w futurystycznych formach są następstwem radosnych wydarzeń, beztroskich chwil, zadowolenia z sytuacji. 
Ja bym to przetłumaczyła na swoje potrzeby – jak człowiek niespokojny, niezaspokojony, poszukujący, niepewny, niestabilny to dużo kolorów, pstrokacizny, wzorów i mnóstwo pierdół – nie tylko w ubiorze. Po prostu szuka się wypełniaczy. Coś, co zapełni pustkę, czym by ona nie była. I nie chodzi tylko o to, że się samemu mieszka. Jak się na wszelakie sposoby dobrze dzieje, to tych wypełniaczy można się pozbyć. Wtedy nie potrzebujemy tych wszystkich bibelotów, tych ubrań nie będziemy już nosić (nawet nie po domu), pokój wcale nie wygląda “łyso”, jeśli parapet jest pusty i wiele innych rzeczy. Może jestem infantylna i próżna, ale uważam, że bardzo dużo z naszej osobowości i z naszego życia znajduje odzwierciedlenie w ubiorze, w pierwszej kolejności. Muszę zatem być ostatnimi czasy bardzo spokojna i w pewnym sensie ustatkowana, skoro rozglądam się w dziale basic, nie mam już ochoty strzelać nogami w rozkloszowanej spódnicy do połowy uda, wszystkie te topy są albo za krótkie, albo za obcisłe. Nie interesują mnie także kolory poza białym, szarym, czarnym (choć nieśmiało, bo mi nieładnie), czerwony może być. Bez sentymentu pozbyłam się ubrań z tylko jedną małą dziurką i pozbyłam się wszystkich pamiątkowych karteczek, które zdołałam naskładać nawet tutaj, gdzie w sumie sobie tylko przelotem rezyduję. 
Teraz jest tak dobrze. 
Tak, że boję się, w co się przeistoczy. 
To taki błogostan, bo ze wszystkich stron akceptowany. 
Z dnia na dzień, z nocy na noc. 
Nauczyłam się nie przeżywać za bardzo, 
nie odliczać dni, bo nie gram w filmie “500 Days of Summer”, 
nie mówić tak łatwo o rzeczach w czasie przeszłym, 
nie oddzielać tak szybko grubą kreską,
robić pierwszy krok, czyli np. dzwonić do ludzi, jak chcę się czegoś dowiedzieć, 
a przede wszystkim nauczyłam się normalności i akceptacji. 
Tyle i aż. 
Filed under: Życie

About the Author

Posted by

Studiuję, planuję, filozofuję, reflektuję, opisuję, dekoruję... Z przyzwyczajenia, z przyjemności, z prokrastynacji, z chęci dokumentowania.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s