#547

Piszę na tym blogu od 2008 roku. 
Z roku na rok i z miesiąca na miesiąc z innym podejściem. Dużo rzeczy ewoluowało, w międzyczasie zmieniła się nawet nazwa – z infantylnej na infantylną nieco mniej. Nigdy nie chciałam być znaną blogerką. Nie, ściemniam – zawsze chciałam być znaną blogerką, ale nigdy nie robiłam nic w tym celu. Nie dodawałam beznadziejnych, pustych komentarzy na innych blogach, byle by tylko naskrobać kilka nieistotnych słów, a pod spodem wkleić link do mojego bloga licząc, że może ktoś kliknie, może ktoś zwiększy mi liczbę wyświetleń. Nie zwracałam się nigdy do czytelników, bo takowych nie mam, żadnych zwrotów typu “Kochani”, “Cześć, dziewczyny, przepraszam, że tak długo nie pisałam” – nie. Kiedyś zamieszczałam tylko tu rzeczy, które trzymały się kupy – napompowane pseudofelietony, które pisałam w momentach natchnienia myśląc, że jestem Agatą Passent, starałam się, żeby miały konkretny temat, formę i były w miarę zwarte. Obecnie traktuję ten blog jako trochę mój własny pamiętnik. W ogóle od samego początku piszę go tylko i wyłącznie sama dla siebie. Czasami otworzę sobie jakiś przypadkowy wpis sprzed kilku lat i okazuje się, że w ogóle nie pamiętam już wydarzeń, o których tam rozgorączkowana piszę. To takie miłe uczucie – oglądać swój pamiętnik, w takiej ładnej formie. Gdzie kartki nie żółkną, pismo nie blaknie i się nie rozmazuje. Wszystkie takie samo, a jakże inne. Obecnie traktuję ten blog jako platformę do rozmów, których nie prowadzę. Stąd te wszystkie wynurzenia, chociaż i tak krępuję się pisać o wszystkim, co mi się krząta po głowie. Doskonale wiem, że czytają to dosłownie dwie osoby (widzę to w statystykach), to i tak się boję. Wstydzę się? 
Brakuje mi rozmów. Jest mi czasami smutno, bo czuję się, jakbym była na wygnaniu. To znaczy niby jestem blisko, ta sama strefa czasowa, nie tak znowu dużo kilometrów, wystarczająco blisko, że podróżuję pociągiem, nie potrzebuję samolotem, a jednak jest jakaś dziwna bariera. Granica. Granica, gdzie nie mogę do kogoś po prostu zadzwonić bez obawy o koszty, bo roaming. Gdzie nie mogę wsiąść w pociąg i po prostu przyjechać na weekend, bo taka wycieczka kosztuje mnie każdorazowo minimum 80€, więc muszę te wyjazdy dawkować. Nikt do mnie nie chce przyjechać, bo to znowuż kosztuje, no i potrzeba kilka dni wolnego, więc to nie tak od razu itd. Więc siedzę czasami przyklejona do komputera, sprawdzam, kto jest online na Facebooku, kto na Skype, a do kogo można napisać maila. I smutno mi, gdy nikogo nie ma. Gdy umawiam się z kimś na Skype, a ktoś oznajmia, że właśnie ogląda mundial i może jutro. Gdy ktoś nie może rozmawiać, bo ma dużo na głowie. Gdy co najwyżej mogę wymienić z kimś w przelocie dwa zdania na Skype, bo trzeba uciekać do swoich obowiązków. I nie chodzi mi o to, że oto ja siedzę znudzona na erazmusie, a wszyscy inni zapierdalają, jak to w czerwcu ma się w zwyczaju, bo sesja, bo koniec roku, bo zaraz wakacje. Rozumiem, że są obowiązki, ja też się wcale nie nudzę, jednak obok referatów, prezentacji i prac jest też potrzeba kontaktu z drugim człowiekiem. 
Lubię analizować, wzdychać i opowiadać w kółko to samo. Do tego się przyzwyczaiłam i dlatego tego mi teraz brakuje. Lubię podsumowywać i planować. Mam wieczną potrzebę streszczania ostatnich wydarzeń w kilku słowach. 
I właśnie tak czasami mi smutno. Niewypowiedziane słowa gromadzą się i kumulują powodując melancholię, zamyślenie i weź nie zamulaj. 
Są ludzie, znajomi, ale mam wrażenie, że to nie te osoby – nie ze wszystkimi moje myśli znajdują ujście, nie ze wszystkimi chcę poruszać wszystkie tematy, nie każdemu można wszystko powiedzieć. Są ludzie, nie jestem sama, zamknięta na ósmym piętrze niczym Roszpunka, ale…

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s