comment 1

#552

Jak to się dzieje, że francuska muzyka mi się zawsze podoba, a francuskie filmy zawsze bawią?
Właśnie teraz w radiu pobrzękuje jakaś francuska piosenka nieznanego mi wykonawcy i oczywiście bardzo mi się podoba, jak wiele innych.
Tymczasem nastał lipiec, a nawet jego połowa, a ja zaczęłam udzielać się na zajęciach, używać Konjunktivu i zadawać pytania pod koniec zajęć. Pal licho wszystko inne, grunt to ten Konjunktiv! Postrzegam to jako mój mały sukces. Tryb przypuszczający w języku niemieckim. Szczególnie ten uwielbiany przez nas wszystkich Konjunktiv II i Konjunktiv z czasownikami modalnymi. I ta niezliczona ilość czasowników na końcu zdania! To dziwne umiejscowienie hätte w zdaniu współrzędnym! Ach! Teraz nareszcie wiem!
Rozumieć rozumiałam to już dawno, ale “zaplanować” wszystkie te czasowniki w swojej głowie w ułamku sekundy, po czym wygłosić je w miarę poprawnie gramatycznym, zrozumiałym zdaniu? Ależ jestem z siebie dumna.
O co chodzi?
Konjunktiv to generalnie tryb przypuszczający, który służy do wyrażania sytuacji nierealnych.
Konjunktiv I to mowa zależna. Spotykany najczęściej w tekstach pisanych, np. w gazecie, gdy chcemy przytoczyć czyjeś słowa, mówimy o czymś, czego nie jesteśmy do końca pewni, a także relacjonujemy coś, co się zdarzyło lub co ktoś powiedział.
Przykład: osoba A rozmawia przez telefon, my potem chcemy się dowiedzieć, co dana osoba mówiła i słyszymy: Er sagte, er sei im Kino / Er sagt, er habe heute viel zu tun. 
 
Konjunktiv II stosujemy, kiedy sobie coś wyobrażamy, snujemy plany, chcielibyśmy, żeby coś się wydarzyło, a także w formach grzecznościowych. Rozróżniamy Konjunktiv II der Gegenwart (teraźniejszy) i der Vergangenheit (przeszły).
Przykład:
Hätte ich jetzt Ferien, so könnte ich in den Urlaub fahren.
Könntest du mir helfen?
Wären Sie so nett und…? 
 
Wszystko fajnie. Trudności zaczynają się przy Konjunktiv II der Vergangenheit.
Przykład:
Ich hätte gesagt. 
Ich wäre geblieben. 
Ich wäre gegangen. 
Ich wäre nie auf den Gedanken gekommen.
Ich hätte dir geholfen. 
Du hättest mich anrufen sollen. 
Ich hätte nicht rauchen sollen. 
Er sagt, ich hätte nicht rauchen sollen. 
Er sagt, dass ich nicht hätte rauchen sollen. 
Ich hätte meine Haare gestern schneiden lassen sollen. 
Dreißig Bücher, die ich schon im April fürs Studium hätte gelesen haben sollen. 
 
Tak więc takie zabawy gramatyczne ostatnimi czasy uskuteczniam. Te wszystkie czasowniki.
Wczoraj Pan organizował spend, na który wraz z Kolegą byliśmy zaproszeni. Ot, takie zwyczajne, acz całkiem dorosłe, weekendowe spotkanie w gronie znajomych i nieznajomych Niemców. Kegeln. Dyscyplina, o której nigdy wcześniej nie słyszałam. Podobno to w żadnym wypadku to samo co kręgle. Nie wiem, jakiego polskiego odpowiednika tu użyć, więc posłużę się zapożyczeniem – kule, którymi gra się w Kegeln nie mają dziurek, za które się chwyta. Kręgli jest dziewięć, rzuca się pięć razy pod rząd, a punkty za każdy kolejny rzut sumuje się z poprzednim wynikiem. Wśród ogródków działkowych, mniejszych i większych domków jednorodzinnych i licznych sadzawek było sobie boisko, a przy nim knajpa. Dla lokalnej społeczności, dla sportowców, dla rodziców kibicującym swoim pociechom, dla zapaleńców oglądających mistrzostwa świata odziani w niemieckie barwy narodowe i dla tych co upijają się tanim, dużym piwskiem opowiadając sprośne żarciki otyłej kelnerce/barmance/właścicielce. To było trochę jak podróż w czasie. Jak w filmie, który leci późnym wieczorem w środku tygodnia w telewizji. Nieduża knajpa, stare, wytarte, drewniane stoły, skrzypiąca podłoga. W powietrzu unosił się delikatny zapach wilgoci przemieszany z zapachami dobiegającymi z kuchni. Kelnerka/barmanka/właścicielka znała wszystkich gości, ze wszystkimi serdecznie żartowała. U spodni miała przewieszoną ścierkę i buzia jej się nie zamykała. Debatowała z klientami, komentowała pod nosem, a to znowu kogoś wołała. Drzwi do kuchni były otwarte na oścież, tak że wszystko było widać. Bazylię w doniczce i te wszystkie sztuczne sosy w hurtowych ilościach zgromadzone na wielkim blaszanym stole na samym środku. Bardzo swojska atmosfera.
Byliśmy oczywiście najmłodsi. Nasi znajomi mają wszyscy ok. 50 lat. Były nawet ich dzieci, ale i tak starsze od nas. Było to w gruncie rzeczy fascynujące spotkanie, bo mogłam sobie do woli podglądać, jak się bawi klasa średnia w średniej wielkości mieście w sobotę wieczorem. Wszyscy byli stąd, więc mówili też tutejszym akcentem. Z ustaleń Kolegi wynika, że nie był to akcent, tylko raczej niewyraźne artykułowanie, aczkolwiek wszyscy artykułowali jakoś tak samo niewyraźnie. Tak czy owak, nie mogłam ich zrozumieć. Co na samym początku wydało mi się bardzo przykre, bo zdążyłam już się przyzwyczaić do sytuacji, w których rozumiem konwersacje, ale nijak nie jestem w stanie się wtrącić i to nie dlatego, że nie wiem, jak to będzie, ale nie utożsamiam się z tym, o czym jest mowa, nie mogę sobie tego wyobrazić, nie kojarzę tego, nie znam tych realiów kulturowych. Dla przykładu: przy śniadaniu w którąś sobotę była beka z kolesia, który w MDR w weekend rano prowadził jakiś program. Nigdy w życiu nie oglądałam MDR, nie wiem, o jakim programie i o jakim prowadzącym jest mowa, a tak w ogóle to nawet nie mam telewizora. I nawet jeżeli wszystkich rozmówców zrozumiałam, to nijak nie mogę uczestniczyć, bo co też mogę powiedzieć? Oczywiście, że mogę zapytać i czasami to robię, ale czasami nie chcę też być wiecznie tą, która musi pytać, która nie wie, której wszystko trzeba tłumaczyć, tą, której imię pisze się “Goscha”, a na moje sprostowane, że jednak s-i-a, bo – myślę sobie – wtrącę się do rozmowy!, umieszcza się je po prostu w nawiasach kwadratowych, że niby to zapis fonetyczny, hue, hue, hue!
W tamtym konkretnym momencie, w tej swojskiej knajpie, zrobiło mi się niewyobrażalnie smutno, nie wiem nawet do końca dlaczego. Poczułam się wyobcowana, bo nawet jeżeli, jak mówię, już mnie to nie rusza, że bardzo często tak czy inaczej nie biorę udziału w konwersacjach, tak moment, kiedy tych konwersacji nawet nie rozumiałam, kiedy nawet nie mogłam się dobrze przysłuchiwać sprawił, że poczułam się jak natręt, który nie pasuje, po czym udałam się do toalety i popłakałam się. Też jak w filmach, no nie? Dobrze, że zupełnie zwyczajnie i bez powodu łzawią mi oczy, to mogłam potem mówić, że coś mi znowu wpadło do oka i chciałam sobie przemyć w toalecie, ale było tylko gorzej. Nie, nie płakałam. No naprawdę. Nie, nic się nie stało.
Ale nie jestem przecież małym dzieckiem, więc z uśmiechem powróciłam do pozostałych i zaczęliśmy grać. Wszyscy bardzo pasjonowali się grą i głośno kibicowali. Aha, no i miałam najmniej punktów. Całe 103, jeśli dobrze pamiętam, podczas gdy inni mieli ok. 200 i grubo ponad.
Dwie godziny, na które tory były zarezerwowane szybko minęły, więc trzeba się było posilić i na stół wjechały tłuste frytki, hamburgery XXL i sznycle z jajkiem. Bleh. Oczami wyobraźni widziałam moje rewolucje żołądkowe, więc postanowiłam zrezygnować z doświadczenia posilania się w tej jakże uroczej speluniastej knajpce.
W gruncie rzeczy i mimo wszystko był to miły wieczór. Taki raczej niepowtarzalny, bo jak często bywa się w takich miejscach? Jakie są szanse, że jeszcze kiedyś tam trafię? Ale będę pamiętać te kręgle i tą przemiłą panią kelnerkę/barmankę/właścicielkę.
Filed under: Życie

About the Author

Posted by

Studiuję, planuję, filozofuję, reflektuję, opisuję, dekoruję... Z przyzwyczajenia, z przyjemności, z prokrastynacji, z chęci dokumentowania.

1 Comment so far

  1. Hej, nadrabiam zaległości i czytam, czytam, czytam, Konjunktiv to moja zmora, chociaż nie, Plusquamperfekt wygrywa. Właśnie uczę się do egzaminu B1, który mam w listopadzie, może do tego czasu też będę mogła jakąś gramatyczną ciekawostkę przytoczyć na blogu. Trzymam kciuki za Twój powrót tutaj w październiku!

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s