comment 0

#557

Życie obchodzi się ze mną dziewiczo lub to ja dziewiczo obchodzę się z nim.
Pomijam już kwestię, że nadal uwierają mnie braki w wiedzy, którą powinnam wynieść ze szkoły i raczej nie brałabym aktywnego udziału w dyskusji o minionym stuleciu lub genetyce, a szkoda, bo wszak takie tematy zapisywałam w moim 32-kartkowym zeszycie w kratkę. Nie sposób wiedzieć wszystkiego, ale czasami ma się po prostu pojęcie o rzeczach, które dla mnie pozostają tylko pustym hasłem.
Najprostszy przykład – nie znam się na alkoholach. Kompletnie nie kojarzę tych nazw. Na dobrą sprawę, nie wiem, co to jest Prosecco. Jeszcze do niedawna nie wiedziałam, co to Metaxa. Z racji tego, że kilka ostatnich wieczorów spędziłam we wcale przytulnym barze, to miałam okazję przelecieć wzrokiem kilka etykiet i teraz będę mogła z dumą stwierdzać, że mi się obiło o uszy.
Nigdy nie byłam w większości wielkich miast w Polsce i Europie, których odwiedzenie to w dzisiejszych czasach standard wśród klasy średniej. Londyn? Barcelona? Wiedeń?
Nie byłam nigdy w Bieszczadach.
Nie jechałam płatną autostradą.
Nie umiem jeździć na nartach, nigdy nawet nie miałam nart na nogach.
Nie umiem pływać inaczej niż pokraczną żabką.
Nigdy nie jadłam ciastek Oreo.
Nigdy nie nurkowałam.
Nigdy nie jechałam dorożką.
Dobrze, że ostatnio miałam wątpliwą przyjemność bycia w szpitalu, tylko dlatego nie mogę teraz na tej liście umieścić kontaktu ze służbą zdrowia.
Nigdy nie byłam nigdzie dalej poza Europą.
Nigdy nie jadłam sera koziego.
Nigdy nie kupiłam nic w Sephorze.
Nigdy samodzielnie nie upiekłam ciasta, w ogóle nic nigdy nie upiekłam. W zasadzie boję się nawet odpalić piekarnik.
Nie czytałam “Anny Kareniny”, “Przeminęło z wiatrem”, “Wojny i pokoju” i innych wielkich klasyków.

Ale za to!

Umiem robić na drutach.
Znam się na podstawach ortodoncji i chirurgii szczękowo-twarzowej (dobra, dobra).
Umiem robić makijaż.
Jak się skupię to rozumiem francuski.
Rozpoznaję utwory muzyki klasycznej.
Pływałam rowerem wodnym po rzece.
Chodziłam po górach.A więc doświadczam i smakuję życie. Bardziej teraz niż kiedykolwiek. Od wczoraj wiem, jaka jest różnica pomiędzy smoothie a koktajlem. Smoothie to same owoce, a w koktajlu będzie jeszcze jakiś nabiał.

Filed under: Życie

About the Author

Posted by

Studiuję, planuję, filozofuję, reflektuję, opisuję, dekoruję... Z przyzwyczajenia, z przyjemności, z prokrastynacji, z chęci dokumentowania.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s