comment 0

#576; Dlaczego nie mówię o swoim życiu?

Jeśli zapytasz mnie wprost o moje życie prywatne, to prawdopodobnie skłamię. Ściemnię coś na poczekaniu. Nie powiem ci prawdy. Przy odrobinie szczęścia i moim dobrym humorze dowiesz się, gdzie spędzam święta Bożego Narodzenia i ile kosztował mój bilet na pociąg, ale nie powiem ci już, czy mam chłopaka. Jak się nazywa, gdzie/co studiuje i gdzie się poznaliśmy? Zapomnij.

Nawet nie potrafię racjonalnie wyjaśnić dlaczego. Po prostu ściemniam. Nie zastanawiam się długo nad tym przed, nie uknułam sobie w domu strategii pod tytułem ja-konta-cały-świat-nikomu-nic-nie-powiem. Po prostu odpowiadam coś innego, gdy pada pytanie.

10991205_693151367461119_5846971893653812394_n

Zaczęłam już ponad dwa miesiące temu pracę w przyjemnym biurze, gdzie zajmuję się zatrudnianiem fachowców i wynajmowaniem ich na różne zlecenia. Już w pierwszych dniach spadł na mnie grad pytań. Czy mam chłopaka? “Tak.” Postanowiłam udzielić krótkiej, prostej i jednoznacznej odpowiedzi, nawiązując jednocześnie minimalny, kurtuazyjny kontakt wzrokowy, czym starałam się dać do zrozumienia, że nie mam ochoty kontynuować tego wątku i opowiadać więcej. Co studiuje? “Ekonomię, w Poznaniu.” Teraz muszę zapamiętać, że mój chłopak studiuje ekonomię w Poznaniu i ma rozmiar buta 46. O rozmiar buta też było pytane, albowiem pan Szef zamówił sobie obuwie zimowe, które mu jednak nie pasują, a nie pamięta skąd je ma, więc już nie może zwrócić i poszukuję mężczyzn ze stopą rozmiaru 43, którzy by zechcieli przygarnąć zimowe buty typu Timberland. Nie, mój chłopak nie, on ma czterdzieści sześć.

Ile płacę za mieszkanie? Czy mój tata też jeździ po całym świecie układając płytki (jak większość zatrudnianych przez nas ludzi)? Kim są moi rodzice z zawodu? Co robi moja siostra? Ile ma lat? Jest po ślubie? Gdzie pracuje? Ile się tak zarabia średnio w Polsce, na przykład moja siostra? – to wszystko realne pytania, które padły, zadane dość bezpośrednio na twarz, na które musiałam odpowiedzieć.

Z jednej strony rozumiem, small talk w biurze. Wysyłanie maili, odbieranie i wykonywanie telefonów, odbieranie i kwitowanie przesyłek i picie kawy jest nużące po pewnym czasie, po kilku latach, dlatego nowa osoba to zawsze jakieś urozmaicenie. Nie twierdzę, że jestem gwiazdą, aczkolwiek jestem dosyć nowa w porównaniu z innym towarzystwem. Poza tym w tym konkretnym biurze są oprócz mnie tylko cztery osoby, więc zakres plotek i ciekawostek z cudzego życia jest dosyć ograniczony.

Najczęściej ściemniam odpowiadając na pytania dotyczące mojego życia prywatnego, życia uczuciowego, jak to się ładnie mówi. Może tak mnie życie przyzwyczaiło, wszak kiedyś też musiałam wymijająco odpowiadać na tego typu pytania, żeby jakoś zachować twarz w rozrywkowo-czaderskim towarzystwie. Być może to pozostałości z tych lat, kiedy byłam zdania, że ja i całe moje życie jest mizerne i godne pożałowania – wiek mniej więcej od 14 do 20 lat. Nie chciałam opowiadać, bo i nie było o czym. W międzyczasie przecież mam co opowiadać. Już nie jestem tą samą dzierlatką z mysim ogonkiem, teraz mam życie, które jest jakie jest, ale jest moje i o tym właśnie mogę opowiadać.

Wszyscy pytają, bo są ciekawscy, ludzie karmią się przecież historiami z cudzego życia. Rodzice dorastających dzieci przeprowadzają wywiady środowiskowe na temat przeróżnych kierunków studiów, bo ich własne myśli i rozmowy na zakupach i przy obiedzie powoli oscylują wokół tych tematów, co dalej, za kilka lat jak latorośl będzie musiała się określić, czy i co chce studiować. Ja sama przez około cały miesiąc codziennie opowiadałam o moim kierunku studiów. No dobrze, ale co to tak dokładnie jest? No dobrze, ale ja dalej nie rozumiem. I co potem mogę robić? Da się tym zapełnić lodówkę? Ale mi się to podoba? Zdumione “aha”. Ludzie uwielbiają plotki, ludzie uwielbiają się porównywać.

Z drugiej strony, ja nie zadaję pytań zwrotnych. Tkwi we mnie przekonanie, bez dwóch zdań wyniesione z mojej kultury, dorosłym należy się szacunek. W wieku 24 lat sama jestem dorosła, aczkolwiek wszystkie starsze ode mnie osoby z góry darzę szacunkiem, co wyraża się w moim sposobie zwracania się do nich. Przechodnie na ulicy, pasażerowie w pociągu, rodzice, wykładowcy, sprzedawcy w sklepach itd. Poznałam rodziców Juliana już niemal rok temu i było dla mnie oczywistym, że muszę się do nich zwracać per Pan/Pani. Tak też czyniłam. Nikt się nie śmiał, nie szydził, nikt nie robił z tego żartów, aczkolwiek dowiedziałam się poniewczasie, że w Niemczech się o wiele częściej używa formy “ty”, co nie ma nic wspólnego z brakiem szacunku. O rodzicach swoich partnerów życiowych bądź znajomych nie wspominając. A już w ogóle mam respekt ze szczyptą pokory w stosunku do mojego pracodawcy. Nie wiem, skąd to się bierze. Może dlatego, że zawsze byłam tą gówniarą -przeważnie najmłodsza, dlatego uważałam, że nie godnam wyściubiania nosa, wyskakiwania przed orkiestrę. Mimo że mam 23 i pół roku uważam się gdzieś w głębi duszy za tą samą małą gówniarę, która kończy 16 lat w listopadzie i nawet jeszcze nie może pracować, ale dobra, umówiliśmy się, niech już będzie, te trzy miesiące nas nie zbawią.

Dlatego nie zadaję pytań zwrotnych. Pan Szef pyta, czy mam chłopaka, czy to Polak, czy Niemiec itd., na co ja opowiadam wyssaną z palca historyjkę, ale nie zapytam się go, czy on ma żonę, ile ona ma lat i skąd pochodzi. Rozmawiamy o warunkach, w jakich mieszkam i ile płacę i ile to wychodzi za metr kwadratowy, ale ja nie wiem, gdzie oni mieszkają – wynajmowane czy własnościowe, dom wolnostojący czy mieszkanie, stare czy nowe budownictwo. Uważam, że takiej gówniarze jak mi nie wypada pytać, nie wypada być ciekawską. Pan i władca zadał mi pytanie, ja mogę co najwyżej uniżenie odpowiedzieć i spuścić wzrok. Co za wierutna bzdura!

Od teraz będę opowiadała o sobie. Będę opowiadała o moim wspaniałym życiu, dzielonym z równie wspaniałym Julianem, będę opowiadać, gdzie się poznaliśmy, co robimy i co planujemy na przyszłość, kto gdzie studiuje i co, rozmiar buta, co robią rodzice, mieszkanie czy akademik, opowiem ci wszystko!
Będę też stawiała pytanie zwrotne!
Będę chciała się wszystkiego wywiedzieć!
Będę wścibska!
Obiecuję!

zdjęcie: Joanna Korzeniowska PhotoFlatCat

Filed under: Życie

About the Author

Posted by

Studiuję, planuję, filozofuję, reflektuję, opisuję, dekoruję... Z przyzwyczajenia, z przyjemności, z prokrastynacji, z chęci dokumentowania.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s