comment 0

#578; Dobranoc, panowie

Jest 19:26, przyjemny wieczór. Po wściekle wietrznym i mokrym dniu nareszcie przestało padać. Zostało mi niedużo czasu, bo co prawda jestem na urlopie, ale nie na moich zasadach. Jeżeli chcę względnie wypocząć i odbyć te moje 7 godzin snu, muszę o godzinie 22 znajdować się w łóżku, bowiem o godzinie 6 rano cały dom tętni życiem. Szósta godzina to znak, że kończy się noc i bez skrupułów oddajemy się zwyczajnym codziennym czynnościom. I tak dzień w dzień budzą mnie różne zwykłe hałasy: taktowne uderzanie noża o drewnianą deskę do krojenia, czyjeś posuwiste kroki w korytarzu, dźwięki odpalania gazu na kuchence, wywóz śmieci przed domem, (prawdopodobnie) walizka na kółkach lub podobny pojazd poruszający się żwawo po bruku, czyjeś głośne rozmowy przed blokiem, ożywione rozmowy domowników itd. Poza tym o 6 rano jest już przecież jasno, więc dlaczego miałabym spać?

Pewnie to lepiej tak. Zdrowiej. Spędzamy wieczór w domu i przy akompaniamencie wieczornych dzienników i następujących tuż po programów informacyjnych – w ostatnim czasie wszystkich oscylujących wokół jednego tematu: kampania i wybory prezydenckie. Wszędzie tli się małe światło, powoli się ściemnia, na ulicach wyłączają sygnalizację świetną, maleje ruch samochodów. Coś poczytamy, porozmawiamy, czasami ktoś zadzwoni, zaplanujemy następnych kilka dni, przedyskutujemy dzień miniony. Nie robimy już dużo. Raczej nie wychodzimy z domu. Oczekujemy nocy. Pijemy dużo herbat. Szykujemy się do następnego dnia. Za piętnaście dziesiąta zacznie się poranna toaleta i ścielenie łóżka. Nawet jeżeli od razu nie śpimy to zawsze można jeszcze coś poczytać w łóżku. Wyciszyć się. Zgasić lampkę. Odwrócić się na drugi bok.

Dzień ma swój niezaburzony rytm. Zawsze wypełniony jest działaniem. Jeżeli mamy wolne, pracujemy w ogrodzie. Nie śpimy długo, nie lubimy tak. Aktywny i zorganizowany wypoczynek. Posiłki o regularnych porach. Herbata, kawa. Coś słodkiego.

Normalnie tuż po 19 też jestem w domu. Pewnie dopiero przyszłam, rzuciłam w kąt jak zwykle za ciężką torbę i robię herbatę. Już jadłam. Zadzwonię lub napiszę, co u mnie słychać. Szybko coś porobię, napiszę najpilniejszego maila, najczęściej z prośbą o przesunięcie terminu. Cieszę się, że do północy jeszcze całe cztery godziny. Cztery godziny działania. Przyjmuję północ za optymalną porę pójścia spać – nawet jeżeli trzeba wstać o 6 to zawsze to pozostaje 6 godzin spokojnego snu. Ja nie wyciszam się wieczorem, co pewnie jest niezdrowe. Czytałam, że naukowcy udowodnili, że osoby używające urządzeń przenośnych przed zaśnięciem, czyli np. przeglądając Instagram już leżąc w łóżku pod kołdrą, mają potem problemy ze snem, bo wszystkie te urządzenia wysyłają niebieskie światło, które jest podobne do światła rano, gdy świta. W gruncie rzeczy nasz organizm myśli, że jest rano, że trzeba wstawać, że robi się jasno. Śpię niezdrowo, z telefonem przy głowie. Najczęściej komputer jest też gdzieś nieopodal. Jest też pewnie za ciepło, bo nie potrafię nadążyć za ogrzewaniem. Pewnie nie jest posprzątane. Jest noc.

Zdjęcie: znalezione na Tumblr

Filed under: Życie

About the Author

Posted by

Studiuję, planuję, filozofuję, reflektuję, opisuję, dekoruję... Z przyzwyczajenia, z przyjemności, z prokrastynacji, z chęci dokumentowania.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s