comment 0

#579; Kwiecień-srecień

Kwiecień mi ucieka. Już jest w połowie. Gonię go i to całkiem dosłownie, bo naznaczony jest dwoma pracami semestralnymi, których jeszcze nie skończyłam. W wersji optymistycznej jestem w połowie pierwszej. W wersji nieco mniej optymistycznej – mam luźne notatki w Wordzie, które zapisane różną czcionką różnej wielkości są rozstrzelone na jakichś 10 stronach. No i całkiem przyzwoicie wyglądającą stronę tytułową! To już coś.

Wmawiam sobie codziennie, że pisanie prac semestralnych jest całkiem przyjemnym zajęciem. Tylko spójrz, to prawie jak bycie freelancerem. Można pracować wszędzie i o każdej porze. Nad ranem lub w nocy, w wannie, przy stole w kuchni, w pociągu, w domu u rodziców, na plaży, nad jeziorem, w kamperze, w hamaku, w kawiarni, w bibliotece. Możesz wylegiwać się łożku lub na ulubionym szezlongu. Możesz pić przy tym kawę z Ekwadoru i zakąszać różne smakołyki. Ludzie traktują prace semestralne poważnie i porozumiewawczo kiwają głową, gdy oznajmiasz, że piszesz właśnie pracę, więc nie musisz się raczej spodziewać wizyt i innych towarzyskich kontaktów w tym czasie. To całkiem przyjemne. Trochę jak bycie pisarką, czyż nie? Agnieszka Osiecka? Odpalasz tego papierosa, masz te wory pod oczami, ciemne okulary?

Zamyślenie, smutek w oczach? „Pani patrzy melancholijnie. Skąd ma pani tą melancholię?“

W rzeczywistości przypomina mi to bardziej pracowanie w fabryce, bo codziennie siadam i ślęczę przed komputerem. Odbijam kartę. Odsiaduję kilka godzin przed komputerem. Trochę piszę, w gruncie rzeczy niewiele. Rozmyślam. Jem. Wychodzę.

Przypomniało mi się jak bardzo lubię zespół Little Joy, a najbardziej ich piosenkę „Don’t Watch Me Dancing”. Zawsze myślałam, że jest o mnie. Może to przez tą Margaritę.

Margarita has a strange appeal
Sways between suitors on a broken heel
Of course her desires, they always mistook
She’d rather’ve been scarred than be scarred with loathe

In conversation she often contends
Costumes build customs that involve dead ends
She found her courage in a change of scene
This Sunday’s social would be short its queen

All her best years spent distracted
By these tired reenactments
With the right step she will try her chances somewhere else

Koniec przerwy. Uciekam.

 zdjęcie: http://rozzzzza.tumblr.com/

Filed under: Życie

About the Author

Veröffentlicht von

Planuję, filozofuję, reflektuję, opisuję, dekoruję... Z przyzwyczajenia, z przyjemności, z prokrastynacji, z chęci dokumentowania.

Kommentar verfassen

Trage deine Daten unten ein oder klicke ein Icon um dich einzuloggen:

WordPress.com-Logo

Du kommentierst mit Deinem WordPress.com-Konto. Abmelden /  Ändern )

Google Foto

Du kommentierst mit Deinem Google-Konto. Abmelden /  Ändern )

Twitter-Bild

Du kommentierst mit Deinem Twitter-Konto. Abmelden /  Ändern )

Facebook-Foto

Du kommentierst mit Deinem Facebook-Konto. Abmelden /  Ändern )

Verbinde mit %s