comment 0

#585

Właśnie trwa kolejny weekend, który spędzam w bibliotece. Różnorodności szukam w zmienianiu miejsca – co rusz nowa biblioteka i nowe miejsce, na innym piętrze, przy oknie, przy biurku, z lampką bez. Aktualnie przebywam w bibliotece uniwersyteckiej w Dreźnie, która ma ładne betonowe, niewykończone ściany, które mi się tak podobają. Miejsca pracy są też całkiem sympatyczne i naprawdę przyjazne studentowi, że się tak sucharowo wyrażę, bo przy każdym stanowisku są gniazdka i lampka.

Skończyłam już co prawda te prace semestralne, które męczyłam przez ostatnie dwa miesiące, ale już czekają na mnie kolejne wyzwania naukowe. Kolejne referaty, teksty, omówienia. Działam na trzy etaty, a to wymaga ode mnie dużej systematyczności. Pracuję, chodzę na zajęcia, dużo czytam przygotowując się do zajęć i regularnie jeżdżę do Drezna na wycieczki lub przyjmuję audiencję u siebie.

W tym tygodniu ostatecznie urządziłam swój pokój. Zerwanie z tymczasowością to bardzo przyjemne uczucie, nie powiem. Na początku zastałam mój pokój, moje miłe jedenaście metrów kwadratowych, bez mebli, z jednym niedużym regałem pozostawionym przez poprzedniego lokatora. I pożyczony materac, który musiałam oddać w niedługiej perspektywie. I wieszak na ubrania.

Wkrótce nabyłam stół, łóżko i komodę. Cieszyłam się moim minimalizmem, że mam tak mało rzeczy i że się wszystkie mieszczą. Przetrwałam zimę w tym zadowoleniu, ale wraz z przyjściem wiosny, doszłam do wniosku, że właściwie cały czas nie jestem urządzona. Jakby tak obiektywnie okiem rzucić, to wygląda to cały czas tak, jakbym dopiero co niedawno się wprowadziła. Albo wkrótce miała zamiar się wyprowadzić. Ubrania wiecznie na widoku, stosik niepotrzebnych rzeczy. Mała przestrzeń, a lekko zagracona.

Postanowiłam kupić szafę. Upatrzyłam sobie prostą, białą z prostymi czarnymi uchwytami, ale ktoś mnie uprzedził. Wszystkie rzeczy kupuję z drugiej ręki na Ebayu, żeby nie było. Nie mam funduszy, żeby pójść do sklepu meblowego z prawdziwego zdarzenia i pokazywać paluszkiem w katalogu, którą chcę kanapę i jaka ma być faktura. W moim życiu króluje second-hand. W ubraniach i w meblach. Ostatecznie nabyłam zwykłą, drewnianą szafę – 2,10m x 1m. Idealnie pasuje we wnękę w moim pokoju, jest masywna, porządna, mieści wszystko co mam i zostawia jeszcze miejsce dla gości. Nareszcie jestem urządzona, nareszcie w moim pokoju zapanował względny porządek. Moje walizki nie są już meblem ozdobnym i nie służą za dekorację, jak dotychczas przez ostatnie dwa lata.

To doprawdy miłe uczucie. Wiedzieć, że przynajmniej przez następne półtorej roku będę kładła się spać i budziła w schludnym, uporządkowanym wnętrzu. Podczas wczorajszej wycieczki do Ikei nabyliśmy skórę owczą, która posłuży jako dywanik na ten zniszczony fragment podłogi, z której odchodzi drewno. Zastanawiałam się, czy ją wziąć, mimo że była przeceniona z 19,99€ na 10€. Pewnie dlatego, że jest lato i ludzie kupują zgoła inne rzeczy niż barany do obkładania fotelu lub podłóg. Widziałam te włochate dywaniki w różnych zastosowaniach na tryliadzie różnych blogów o tematyce designersko-skandynawskiej, a ja z założenia nie chcę być jak wszyscy. Ale wzięłam. Bo widzę dla tego małego kawałka owczej skóry dużo innych zastosowań. Nawet na przyszłość jak będę urządzała moje mieszkanie w kamienicy z betonowymi ścianami. Kupiłam też jedno, zwykłe białe krzesło. Miałam wcześniej duże biurowe krzesło z zielonej skóry, w którym najbardziej podobał mi się ten zaskakujący kolor, bo skóra jest przecież najczęściej czarna. Wkrótce doszłam jednak do wniosku, że to krzesło jest zdecydowanie za duże jak na mój pokój, bo zajmuje dokładnie 1m kwadratowy. Stało na środku i musiałam je wiecznie obchodzić lub suwać z kąta w kąt. Podeszłam do sprawy praktycznie i stwierdziłam, że skoro przy biurku się generalnie tylko maluję, to nie potrzebuję wygodnego, dużego krzesła. Jeżeli pracuję to w bibliotece, jeżeli skajpuję to najczęściej w łóżku.

Także teraz jestem urządzona. I czekam na odwiedziny.

Filed under: Życie

About the Author

Posted by

Studiuję, planuję, filozofuję, reflektuję, opisuję, dekoruję... Z przyzwyczajenia, z przyjemności, z prokrastynacji, z chęci dokumentowania.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s