comment 0

#593; Szminka i sukienka

Dwie święte zasady produktywnego spędzania czasu:

-odznaczyć na Facebooku opcję “Nie wylogowuj mnie” i już nie musimy sprawdzać co 10 minut, co tam dobrego, bo nie chce nam się przecież logować za każdym razem

-nie starać się ładnie wyglądać, sprzątać biurka, czesać koka i wkładać oversize sweter, nie brać prysznica i siedzieć w piżamie. Lub pracować w otoczeniu resztek obiadu i butelki z płynem do mycia szyb, ponieważ przed przystąpieniem do pracy laptop koniecznie wyczyścić należy.

Pomalowałam sobie dzisiaj paznokcie na czerwono. Często tak robię, bo jest to jedyny sposób na nieobgryzanie. I lubię czerwony. Wydaje mi się, że dodaje mi energii, kiedy tak siedzę i coś piszę na komputerze. No i wydaje mi się, że jestem och tak bardzo elegancka i zorganizowana, dlatego że mam kolor na paznokciach.

Pewnej jeszcze chłodnej niedzieli byłam umówiona na jedzenie pierwszych truskawek w ogrodzie u Pana. Niezobowiązująca sytuacja. Weekend. Polar i wszelkiego rodzaju funkcjonalne okrycia wierzchnie jak najbardziej dozwolone. I ja nie zastanawiałam się za długo nad moim wyglądem, miałam jednak paznokcie pomalowane na czerwono. I te moje paznokcie były pierwszym tematem. Pan orzekł, że to mocny kolor i czy noszę też takie paznokcie do pracy. Na co ja odrzekłam, że z reguły tak – jeśli akurat mam czerwone paznokcie i akurat idę do pracy. Potem Pan i Pani zaczęli debatować, jak to jest to jednak za mocny kolor i Pani jako nauczycielka nie może sobie normalnie na taki pozwolić, toteż pierwszym, co robi pierwszego dnia urlopu jest przepiękny manicure i pedicure w ulubionych niebieskich odcieniach. Dobrze – zgodziliśmy się – ja nie pracuję na poczcie ani w urzędzie. Nie jestem też panią kurierką, pielęgniarką, położną. Nie obowiązuje mnie żaden dress code.

Jak bardzo kolor czerwony działa na ludzi zauważyłam na przykładzie czerwonej szminki. Mam dosyć niezobowiązujący zawód, jeśli już miałabym to tak szumnie nazwać, gdzie jest trzech szefów płci męskiej, pozostałe osoby to kobiety. Jak w każdej innej pracy, bywają lepsze i gorsze, mniej lub bardziej stresujące dni. Ma to wpływ na ogólną atmosferę w biurze jak i na relacje międzyludzkie. Zauważyłam jednak, że panowie szefowie zgoła inaczej zwracają się do mnie, jak mam czerwone usta. Być może to tylko przypadek, ale w czerwonych ustach częściej słyszę wypowiadane pretensjonalnym tonem teksty pod swoim adresem typu, czy już zrobiłam to i to. I dlaczego jeszcze nie. I co ja robię, i co ja tak czytam, i co ja w ogóle jem. Teraz jakiś czas nie noszę już czerwonej szminki, atmosfera całkiem sympatyczna.

Może czerwony kolor działa jak płachta na byka i podświadomie wywołuje reakcje typu jak ona jest taka zajebista, to zobaczymy? Nie posądzam nikogo o mizoginizm w jakimkolwiek wymiarze, jednak jestem zdania, że czerwone usta to coś więcej niż czerwone usta. Życiowe prawdy a’la Paulo Coelho.

Czy pielęgniarki mogą nosić czerwone usta? Oddziałowa takiej chirurgii szczękowo-twarzowej w Poznaniu? Biały kitel, okulary w grubej oprawie nisko spuszczone na nosie i czerwone usta? A pani w kiosku? Pani konduktorka? Na ulicach widać tak mało kobiet w czerwonych szminkach, choć to taki stanowczy symbol kobiecości. Czerwona szminka to statement lub – jak mawia Jadwiga Sztaniskis – maska. Ja też tak myślę. Ilekroć nie wszystko układa się po mojej myśli, nie wszystko idzie wg planu lub po prostu mam zły dzień, maluję usta na czerwono i znowu mam wrażenie, że mam swoje życie pod kontrolą.

A ludzie to zauważają i w pewien sposób ich to pewnie drażni. Tak, że nie omieszkają rzucić nieprzemyślanego komentarza pod twoim adresem. Kupiłam sobie na lato białą, zwiewną, bawełnianą sukienkę, z bawełny. Najzwyklejsza rzecz na świecie. Niespecjalnie kierowałam się trendami, bardziej względami praktycznymi – w lato noszę zawsze dużo białych rzeczy, więc sukienkę wybrałam też białą i tak prałam wszystkie rzeczy za jednym zamachem. Jako że w upalne dni nosiłam ją niemal non stop (bo była jedyną rzeczą, która nie przyklejała mi się do ciała) niejednokrotnie słyszałam uwagi typu:

-Co ty w tej białej sukience tak cały czas chodzisz?

-A czemu nie, przecież lato.

-No biały kolor. Taki niepraktyczny, ubrudzi się zaraz.

Bo kolory inne niż biały na pewno się nie brudzą. Ludzie nie reagują na dżinsy i t-shirt, ludzie reagują na sukienkę.

Filed under: Życie

About the Author

Posted by

Planuję, filozofuję, reflektuję, opisuję, dekoruję... Z przyzwyczajenia, z przyjemności, z prokrastynacji, z chęci dokumentowania.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s