comment 0

#595

Grunt to wyznaczać sobie samemu deadliny. Skończyłam pisać właśnie niżej wspomniany essay. Tak, czułam się jak pisarka. Brakowało mi tylko lampki wina i przedwojennej maszyny do pisania. Z mojego doświadczenia wynika, że terminy są tutaj dosyć elastyczne. Można oddać pracę z półrocznym opóźnieniem i też nic się nie staje. Zrezygnowana, zniechęcona i zawalona pracą poprosiłam panią z sekretariatu o wpisanie mi jedynki w tym systemie, na co pani rzekła, że to oznaczałoby to dla mnie powtarzanie tych samych zajęć u innego wykładowcy, ponieważ ten poprzedni już tu nie pracuje, więc mogę tą pracę jednak oddać za miesiąc i będzie wpisana jeszcze pod datą pięć miesięcy temu. Rozumiecie? Ja też nie do końca, ale wniosek jest jeden – wszystko jest możliwe, a pani z sekretariatu wszechmocna.

Powiedziałam sobie, że napiszę ten essay do piątku i napisałam. Całkiem sensownym tekstem zapełniłam 4 strony Arialem, rozmiar 10, czyli essay uważam za skończony. Nie lubię nadgorliwości i tzw. filozofowania, dlatego nie będę się teraz rozczulać nad jakimś w kontekście mojego życia nicnieznaczącym tekstem. Czy mogłam go napisać lepiej, a może znajdę jeszcze jakiś synonim. Jeśli jest jedna rzecz, której nauczyłam się na studiach (tu i nie tu) to formułowanie sucharów, co w języku niemieckim przybiera formę całkiem niezłej zabawy, bo można w nieskończoność (no, na tych 4 stronach essayu lub 15 stronach Hausarbeit) ćwiczyć te sztywne formułki. Niemiecki jest bardzo szablonowym językiem. Jest dużo sformułowań, które wystarczy sobie przyswoić, potem odtworzyć z pamięci, a już brzmisz jak człowiek elokwentny i konkretny. Wystarczy raz posłuchać wiadomości w radiu i jednego wykładu na uniwersytecie żeby zauważyć, że słowa Auseinandersetzung można użyć w absolutnie każdym kontekście. Bójka pod planowanym schroniskiem dla uchodźców na jakiejś wsi w Saksonii? Gewalttätige Auseinandersetzung. Referat na zajęciach rozpoczynający się definicją – takie małe przypomnienie dla wszystkich, którzy się z tym tematem jeszcze nie auseinandergesetzt haben. 

Być może wyrażam się dość zawiło, ale myślę, że trzeba po prostu umieć postawić kropkę. Zakończyć, zapisać zmiany i zapisać w pdf. To znajduje zastosowanie w różnych dziedzinach życia.

Powiedziałam sobie, że piszę pracę do piątku, więc uznaję ją w piątek za skończoną.

Jestem, przykładowo, w trakcie urządzania mieszkania – i tu należy kiedyś powiedzieć basta.

Jestem minimalistką, wyrzuciłam wszystkie ubrania i teraz kompletuję swoją nową, odmienioną, minimalistyczną, szaro-beżową garderobę – nieskończone dążenie do minimalizmu mija się z celem, nieprawdaż?

Trzeba więc postawić kropkę i cieszyć się efektami skończonej pracy, żeby móc pójść dalej. Stawiać kolejne kropki. I przecinki.

Filed under: Życie, Życie w Niemczech

About the Author

Posted by

Studiuję, planuję, filozofuję, reflektuję, opisuję, dekoruję... Z przyzwyczajenia, z przyjemności, z prokrastynacji, z chęci dokumentowania.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s