comment 0

#596

Nikt, kto mnie zna (łącznie z moją mamą), mi nie uwierzy, jeśli powiem, że byłam dzisiaj prawdziwą panią domu, istna domestic goddess. W moim wykonaniu na miano Pani Domu można sobie zasłużyć już ugotowaniem z dwóch dań bądź upieczeniem czegokolwiek. Dziś jest taki pierwszy naprawdę jesienny dzień. Cały dzień jest ciemno, niebo jest zasnute, nie chce się rozpogodzić i pada. Postanowiłam mimo wszystko coś przedsięwziąć, choć mój organizm zazwyczaj źle reaguje na taką pogodę i niskie ciśnienie. Z kuchni wyszedł więc dzisiaj chleb bananowy – który robiłam już drugi raz, bo jest dobry i oporny na idiotów, wychodzi za każdym razem i nie potrzebuje dużo czasu, zupa marchewkowa z selerem i curry, a w piekarniku siedzi jeszcze ciasto marchewkowe! Bo musiałam spożytkować jeszcze pozostałe marchewki. Jak miło i sielankowo. Jutro faszerowana cukinia i pasztet warzywny.

Filed under: Życie

About the Author

Veröffentlicht von

Planuję, filozofuję, reflektuję, opisuję, dekoruję... Z przyzwyczajenia, z przyjemności, z prokrastynacji, z chęci dokumentowania.

Kommentar verfassen

Trage deine Daten unten ein oder klicke ein Icon um dich einzuloggen:

WordPress.com-Logo

Du kommentierst mit Deinem WordPress.com-Konto. Abmelden /  Ändern )

Google Foto

Du kommentierst mit Deinem Google-Konto. Abmelden /  Ändern )

Twitter-Bild

Du kommentierst mit Deinem Twitter-Konto. Abmelden /  Ändern )

Facebook-Foto

Du kommentierst mit Deinem Facebook-Konto. Abmelden /  Ändern )

Verbinde mit %s