comment 1

#602; Granica minimalizmu

Śledzę trend minimalizmu od dłuższego już czasu. Sposób, w jaki znajduje swoje odzwierciedlenie w licznych publikacjach najróżniejszego sortu. Myślę, że mogłabym powiedzieć o sobie, że jestem minimalistką, choć nie w tej klasycznej wersji, szaro-beżowej, jeansy Levi’s. Na święta nie proszę Mikołaja o ubrania Acne, nie preferuję androginicznego stylu na sobie, moja bielizna to nie Calvin Klein.

Przyglądając się temu wszystkiemu dochodzę do wniosku, że sens minimalizmu polega także na tym, żeby znaleźć swój koniec. Skompletowałam już wspaniałą garderobę – teraz mogę zacząć się tym cieszyć. Jeżeli wystarczająco długo zajmowaliśmy się tematem, to nabraliśmy z czasem na pewno nowych nawyków. Przy zakupach dotykamy ubrania i analizujemy ich materiał, skład, miejsce wykonania, kraj pochodzenia. Moim zdaniem powiedzenie sobie “stop!” jest bardzo ważne. W przeciwnym razie będziemy cały czas szukać kolejnego wełnianego swetra, jeszcze jednej firmy produkującej wspaniałe garnitury dla kobiet i najidealniej na świecie skrojone oxfordki. Kapelusze będziemy kupować w tej jedynej i ostatniej pracowni kapeluszniczej w Warszawie, a jako że szkoda nam takich wymierających sklepików, kupimy od razu kilka modeli, których wcale nie odważymy się nosić, bo mieszkamy w małej miejscowości, ale powiesimy je sobie na ścianie, tak jak w magazynach wnętrzarskich.

Oczywiście od każdego z osobna zależy, co on rozumie pod hasłem minimalizm. Można by go odnieść tylko do garderoby, można w ten sposób potraktować także styl życia – posiadanie mało, kupowanie mało w sklepach, produkcja własnej żywności (choćby warzyw na działce lub ziół w kuchni) na własną skalę. Ja skupiam się na garderobie.

Inny trend ostatnich czasów to sprzątanie i odgracanie własnej przestrzeni. Przez wszystkie możliwe gazety, blogi i czasopisma przewinęła się Marie Kondo ze swoją filozofią sprzątania. Jeżeli mamy już wspaniale posprzątany dom, to należy powiedzieć sobie “stop!” i znaleźć sobie inne hobby. Nabrać innych pożytecznych nawyków i rozwijać się w ten sposób. Życie, w którym wszystko oscyluje wokół minimalizmu, a w późniejszych etapach chełpienie się tym jest chyba dosyć zasmucające. Celem minimalizmu jest minimalizm sam w sobie. Nie powinno się zatem w nieskończoność przeczesywać internetu w poszukiwaniu tej najidealniejszej beżowej kanapy z idealną poszewką, żeby pasowała do mojego minimalistycznego wnętrza. Nie powinno się wiecznie testować dżinsów przeróżnych firm w poszukiwaniu tej idealnie leżącej pary. Trzeba jasno wyznaczyć sobie cel, postawić granicę, osiągnąć ten cel, dać sobie spokój i zająć się czymś innym.

Czego sobie i wam życzę.

Filed under: Życie

About the Author

Posted by

Studiuję, planuję, filozofuję, reflektuję, opisuję, dekoruję... Z przyzwyczajenia, z przyjemności, z prokrastynacji, z chęci dokumentowania.

1 Comment so far

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s