comment 1

#606; Stylóweczka

Dzień dobry.

Pisząc maile w pracy często zaczynam je od “dzień dobry” i tak mi chyba zostało. Widząc migający kursor na pustej stronie moje palce automatycznie niemalże układają się na “d-z-i”.

Nie pamiętam, kiedy ostatnio była taka zima. Tak mroźna (całe minus cztery stopnie, ale ostatnimi czasy to prawdziwie syberyjskie mrozy) i która na dodatek tak długo trwała. Podejrzewam, że wszystkie gałęzie gospodarki z wytęsknieniem wyczekują takich dni, takiego stycznia jak ten obecny. Ludziom przyzwyczajonym do zbyt mocno odkręconego ogrzewania jest zimno, więc nie zbyt ochoczo spędzają czas na świeżym powietrzu. No, chyba że skrobiąc samochód. Przemykają z samochodu, do biura, z biura do kawiarni, z kawiarni do sklepu, ze sklepu do auta, z auta… Z pewnością narasta też kompulsywny konsumpcjonizm, co stało się też moim udziałem. Któregoś dnia złapałam się na tym, że przechadzałam się po sklepach z zamiarem kupienia swetra tylko dlatego, że jest tak samo zimno już całe trzy tygodnie z rzędu, a ja w zasadzie nie mam swetrów, a potrzebny mi jest przecież sweter, to wtedy sobie ubiorę białą koszulę pod niego i wystawię kołnierzyk, tak jak zawsze najbardziej lubię. Błądziłam zatem od sklepu do sklepu na tej jednej zakupowej ulicy w tym miasteczku tylko po to, żeby na końcu sfrustrowana zwieńczyć moją wycieczkę zakupami spożywczymi. W dzisiejszych czasach człowiek chce wydać pieniądze – i nie ma na co. Na swetry z akrylu? Na już w sklepie zmechacone czapki? Nie jestem zwolenniczką kupowania rzeczy wełnianych bądź dzianinowych, bo trudno o dobrą jakość. Wraz z jakością najczęściej wzrasta też cena, więc raczej nie można sobie pozwolić na dużą różnorodność. Tej zimy noszę beret, który kupiłam u pani na rynku w Świnoujściu. Jest jasnoszary, wykonany jest w 100% wełny i wykonany w Polsce. I ciepły. Nie mechaci się. Mogłabym go wyprać, ale nie ma takiej potrzeby. Nie traci formy. Nie śmierdzi.

Większość ludzi, a przynajmniej studentów, w mroźne styczniowe wieczory pochyla się pewnie nad czymś innym – nad zbliżającą się sesją, ratą kredytu, kolejnym badaniem przesiewowym itd., ja myślę jednak o stylówce. O! Ile warstw można na siebie ubrać, żeby nie wyglądać prześmiewczo? Lepiej wyglądać ładnie czy ma być ci ciepło?

 

Filed under: Życie

About the Author

Posted by

Studiuję, planuję, filozofuję, reflektuję, opisuję, dekoruję... Z przyzwyczajenia, z przyjemności, z prokrastynacji, z chęci dokumentowania.

1 Comment so far

  1. Zazdroszczę dziewczynom, które potrafią sobie skomponować ładną stylóweczkę na cebulkę, taką z tryliona warstw, ale jakoś ze sobą współgrających. Ja w czymś takim wyglądam jak lemur przebrany za warzywo z rodziny amarylkowatych.

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s