comments 3

#607; Dlaczego (znowu) zmieniłam nazwę bloga

Znowuż przyszło mi coś nowego na myśl i teraz nazywam się okolow. Właściwie to Okołów. Przez przypadek tak samo nazywam się na akcie urodzenia i w dowodzie osobistym. Moje rodowe nazwisko, nieopatrzone żadnym drugim nazwiskiem żadnego męża. To co mnie definiuje i na różnorakie sposoby kaleczone jest za granicą.

Po cóż gimnastykować się co rusz z różnymi ładnymi polskimi słowami jeżeli można się określić zwyczajnie nazwiskiem? W mojej dorodnej karierze, nazywałam swoje blogi już bardzo różnie. Co rusz natrafiałam na przepiękne słowa zazwyczaj schowane w mojej pasywnej znajomości języka ojczystego i od razu chciałam symbolicznie użyć ich jako nazwę bloga, bo ta dotychczasowa mi się już jak zawsze znudziła.

W końcu postanowiłam dać sobie z tym spokój. Dużych ludzi też w końcu nazywamy po nazwisku. Tych jeszcze większych obdarzamy jeszcze imieniem… Osiecka i Kieślowski, ale Marylin Monroe i Alain Delon.

Moje nazwisko to przyczynek do rozmowy. Przez ostatnie dwa lata artykułowałam moje nazwisko częściej niż przez całe moje życie do tej pory, choć i w Polsce przyprawia ono ludzi o marszczenie czoła, taki kurier, pani na poczcie, pani recepcjonistka u lekarza…

Aha, dla rozwiania wszelkich wątpliwości – te liczby w tytule każdego wpisu to ich kolejność chronologiczna od samego początku, dlatego, że w 2008 roku postanowiłam zacząć numerować wpisy i jeszcze nie przestałam. Witam zatem na (znowu) nowym blogu!

Filed under: Życie

About the Author

Posted by

Studiuję, planuję, filozofuję, reflektuję, opisuję, dekoruję... Z przyzwyczajenia, z przyjemności, z prokrastynacji, z chęci dokumentowania.

3 Comments

  1. Jest coś pociągającego w tym wyborze. Nazwisko to nazwisko, nie znudzi się, nie wyda pretensjonalne. Ja już sama nie wiem, czemu mam opory przed podawaniem na blogu swoich personaliów i pokazywaniem twarzy. Ostatecznie wszyscy tak robią, a poza tym i tak dużą część moich czytelników o moi znajomi… Ale jakoś nie. Zastanawiam się też czasem, czemu ludzie, którzy udostępniają publicznie twarz, personalia i profil na linkedinie, piszą, że nie chcą pokazywać swojego mieszkania, bo to ich pozbawia prywatności… Ja mogłabym, gdybym posprzątała. Widać każdy prywatność ma gdzie indziej.

    Like

    • Małgosia Okołów

      Myślę, że w dzisiejszych czasach minimalna obecność w internecie niejako wymaga pokazania swojej twarzy albo chociaż częściowego ujawnienia swoich personaliów. Takiego bloga np. można sobie pisać “po cichu”, ale gdy chce się być czytanym – to już się tak po cichu nie da. Nawet w życiu zawodowym warto mieć profil na linkedin, znowuż ze zdjęciem. Taki znak naszych czasów chyba. Ja cię lubię czytać nawet bez personaliów i bez zdjęcia, a nie jestem twoją znajomą 😉

      Like

      • Profil na linkedinie mam, a na nim zdjęcie, ale oddzielam wizerunek dla pracodawcy od wizerunku dla czytelnika.

        Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s