comments 4

#616; Sobota

Cierpię na brak dobrej, nowej muzyki. Jestem już od wielu lat wierną słuchaczką Trójki, ale liczne reklamy i słaby internet w moim mieszkaniu powodujące wieczne przerwanie sygnału trochę przeszkadzają. Ostatnio wzbogaciłam się o adapter, zgrabna wersja kompaktowa wsparta na jasnym drewnie ze srebrnymi pokrętłami. Całkiem ładnie się prezentuje, brak mi tylko płyt winylowych. Jedyną płytę, którą posiadam to Beatlesi “Beatles for sale” kupiona na poznańskim Łazarzu za jedną złotówkę. Tata ostatnio lekką ręką wyrzucił całe stosy winylów sprzed lat, bo stwierdził, że nie ma co z tym zrobić. Z sentymentu zostawił sobie tylko Queen i kilka naprawdę wyjątkowych egzemplarzy.

Muzyka jest w sumie nieobecna w moim życiu, bo nie jestem na bieżąco z technologią. Kiedyś dobrze zaczęłam, bo miałam różnego rodzaju empetrójki i niemal każdego wieczoru namiętnie zgrywałam na nie nową, nielegalną muzykę z komputera. Jeszcze wcześniej miałam walkmana, potem discmana, potem empetrójki, a potem nic. Od trzech lat tych samych kilka piosenek na telefonie – Kult, Hey, Dawid Podsiadło. Zostało mi jeszcze z mojego roku spędzonego w akademiku, którego długie korytarze przyprawiały mnie o dreszcze w nocy. Wtedy nie ruszałam się nigdzie bez telefonu grającego w kieszeni – w łazience, w kuchni i w windzie. Teraz tylko czasami Trójka przypomina mi o dobrej muzyce. Uwielbiam ich listę przebojów, The Dumplings, Hey, Brodka i Kortez. Ostatnio zachwyciłam się audycją Waglewskich “Magiel wagli”. Leciała tam tak niesamowita muzyka, że ostatnim razem taka błogość ogarnęła mnie jak stopniowo odkrywałam Beatlesów. U Waglewskich wynotowałam sobie wszystkie piosenki na kartce, żeby jeszcze kiedyś je znaleźć:

Kart Blau, Let the world go by. 

Doe Paow, Shadows 

Michael Dales, Pretty Polly 

Poza tym ostatnio zgubiłam mój aparat fotograficzny. Wtedy, kiedy właśnie chciałam zacząć fotografować. A może wcale nie zgubiłam, może gdzieś jest w czeluściach niewypakowanej walizki, w kieszeni swetra, w łazience. W każdym razie stan mojego posiadania pomniejszył się o dwie rzeczy – nie taki fancy aparat fotograficzny i krem przeciwsłoneczny.

Filed under: Życie

About the Author

Posted by

Studiuję, planuję, filozofuję, reflektuję, opisuję, dekoruję... Z przyzwyczajenia, z przyjemności, z prokrastynacji, z chęci dokumentowania.

4 Comments

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s