comment 0

Przeprowadzka

Dokumentuję rzeczy na tym blogu po to, żeby móc sobie potem przypomnieć ważniejsze wydarzenia z mojego życia. Już teraz miło jest sobie tutaj zerknąć na posty z 2008 roku i przypomnieć sobie, co miałam wtedy w głowie i co przeżywałam. Jednym z takich ważnych wydarzeń jest na pewno przeprowadzka, nie pierwsza w moim życiu w ogóle, ale pierwsza samodzielna, na własne mieszkanie, którego nie dzielę z tylko jedną ukochaną osobą, a nie z kilkorgiem studentów.

p1070107

Przeprowadziliśmy się z Halle do Lipska już prawie dwa tygodnie temu. Od tego czasu zajmuję się głównie mieszkaniem tutaj. Mam teraz niejako urlop, każdego dnia wstaję więc rano i wiem, że dzisiaj też będę tu mieszkać. Rozochocona sprzątam kuchnię, zamiatam korytarz i czyszczę toaletę. Może to banalne, ale najbardziej cieszy mnie czystość. Mieszkałam ostatnie 6 lat w różnych miejscach ze studentami i pod względem jakości, a już na pewno czystości, nie wspominam go dobrze. Tym bardziej cieszę się teraz, gdy wiem, że jeśli przejadę mopem, to będzie czyste, aż się znowu zabrudzi. Amen.

Mieszkamy w dwupokojowym mieszkaniu w kamienicy w centrum miasta, obowiązuje kod pocztowy 04109. Mieszkanie jest piękne i jasne, choć jeszcze nie urządzone. Urządzanie mieszkania okazało się trudniejsze niż myślałam. Zawsze wydawało mi się, że mam konkretną wizję, dokładnie wiem, czego chcę i to kwestia tylko kilku dni i jednego wypadu do sklepu. Teraz, kiedy przyszło co do czego, błądzę po sklepach, katalogach i stronach internetowych, nie mogąc się na nic zdecydować.

Nie mamy jeszcze szafy. Nasze jedyne meble to regał na książki, biurko, stół do kuchni, rozkładana kanapa, która stoi w dużym pokoju i na której też śpimy, jeden fotel-krzesło, model z lat 60-70-tych i świeżo kupione dwa krzesła. Niewiele. Nie mamy nawet szafy, więc nadal towarzyszą nam kartony z przeprowadzki, które mieszczą buty, ubrania i innego rodzaju cuda, które normalnie przechowuje się w szafie.

Bardzo cieszę się, że mieszkamy w Lipsku. To jedno z tych dużych miast, gdzie tego ogromu się nie czuje. Jest tu trochę jak we Wrocławiu, choć nie do końca potrafię określić dlaczego. Jest tu dużo studentów, a uniwersytet ma swoje budynki w samym centrum miasta, dlatego wszędzie jest pełno młodych ludzi. Popularna opinia głosi, że Lipsk to drugi Berlin i chyba coś w tym jest, bo mam wrażenie, że wszyscy się tutaj przeprowadzają albo już tu mieszkają. Przynajmniej ludzie z Halle, a to tylko 30 km dalej. Może ulegam nieco pierwszym, zawsze pozytywnym wrażeniom, może za dużo naczytałam się ulotek powitalnych przy niedawnej wizycie w Bürgeramt celem zameldowania się, ale ma się poczucie, że to miasto rośnie, tu coś się dzieje. To chyba dobrze, że zgarnęłam dwupokojowe mieszkanie w centrum, za które można jeszcze zapłacić.

Na zdjęciu mój nowy widok z okna z dużego pokoju. Cieszy mnie to o tyle, że tu przynajmniej jest na co patrzeć – na przejeżdżające samochody, na tramwaj, na panią, która w kwiaciarni na przeciwko co dzień rano po ósmej wystawia kwiaty na zewnątrz… I że w ogóle mówiąc widok z okna mogę doprecyzować, z którego pokoju…

Filed under: Życie

About the Author

Posted by

Studiuję, planuję, filozofuję, reflektuję, opisuję, dekoruję... Z przyzwyczajenia, z przyjemności, z prokrastynacji, z chęci dokumentowania.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s