comment 0

Aktualności

Po trzech tygodniach przerwy wreszcie znów mamy internet.

Przeczytałam przez te trzy tygodnie całkiem sporo książek, obejrzałam kilka filmów, mniej kupowałam online. Moje poranki o 5 rano były też o wiele spokojniejsze, bo po prostu się szykowałam, szybko wciągałam miskę müsli i wychodziłam, nie sprawdzając nerwowo, czy pociąg ma spóźnienie.

Teraz czytam wszystkie zaległości, przede wszystkim artykuły na Wyborczej z trzech ostatnich tygodni.

Dziś kupiliśmy choinkę. Nigdy w życiu nie kupowałam choinki i była to dla mnie bardzo wyjątkowa chwila. Oczywiście obchodziłam święta, ale moi rodzice przez wiele lat mieli sztuczną choinkę, którą co roku w połowie grudnia wyciągaliśmy z piwnicy. W ostatnich latach pojawiła się choinka prawdziwa, ale dużo mniejsza i w doniczce, kupiona w supermarkecie. W tym roku dużo pierwszych razów – pierwszy raz świętujemy święta tak naprawdę razem, pierwszy raz w naszym nowym mieszkaniu, pierwszy raz kupowaliśmy choinkę. Julian podłapał bakcyla i piecze świąteczne ciasteczka – już trzeci raz w tym tygodniu. Jak tak dalej pójdzie do świąt, to nie będziemy mieli ich gdzie przechowywać, mimo że cały czas je podjadamy – na pierwsze śniadanie, drugie śniadanie i między posiłkami.

W dużym pokoju zagościł więc świerk mniej więcej mojego wzrostu, jakieś metr osiemdziesiąt. Tylko trochę grubszy. Najbardziej podoba mi się choinka sama w sobie, to znaczy nieprzystrojona, bo uważam, że w swojej formie jest wystarczająco strojna i nie potrzebuje dekoracji. Jako kompromis przystroiliśmy ją światełkami, szyszkami i pięcioma srebrnymi bombkami. Jest pięknie błogo. W oknie wisi też gwiazda, świeci na pomarańczowo i daje tak dużo światła, że oświetla niemal cały pokój. Pięknie widać ją też z zewnątrz. Pozostałe dekoracje świąteczne to dużo świec, w słoikach i przeróżnego rodzaju naczyniach szklanych. Jest też wieniec upleciony z gałązek, przystrojony suszonymi plastrami pomarańczy i workiem jutowym. Juta to taka przepiękna dekoracja, na święta najchętniej udekorowałabym tym cały dom. A potem uszyła jeszcze z tego ubrania!

Na kuchence bulgocze rosół, w drugim garnku curry z bakłażana. Uwielbiam potrawy jednogarnkowe, w dużych ilościach. Wrzucić wszystko do garnka, wstawić na gaz, wymieszać, w międzyczasie wypić herbatę i już. Robimy też creme du caramel i creme du citron.

Za tydzień spodziewamy się gości i nie mogę się doczekać. Tak bardzo cieszę się, że wreszcie mam mieszkanie, gdzie mogę gościć ludzi, ich przenocować, gdzie możemy przesiadywać przy winie i przegadywać całą noc.

Cierpię na brak książek do czytania. Dobrze, że już niedługo święta, może Mikołaj mi przyniesie nowe egzemplarze. Aktualnie czytam archiwa Wyborczej i Gazeta.pl.

 

 

Filed under: Życie

About the Author

Posted by

Studiuję, planuję, filozofuję, reflektuję, opisuję, dekoruję... Z przyzwyczajenia, z przyjemności, z prokrastynacji, z chęci dokumentowania.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s