comment 0

Silna kobieta

W pracy mam do czynienia z przeróżnymi osobami, choć nie wszyscy przychodzą regularnie na zajęcia.

Ostatnio zjawiło się pięć osób, które co kwadrans się wykruszały, jedna po jednej, posługując się wymówkami z dziecięcego repertuaru, a mamy do czynienia z rodzicami.

Na ostatnią godzinę została tylko Fatema, którą pozwolę sobie przywołać z imienia, bo jestem przekonana, że raczej tu nie trafi, a jeżeli już, to nie będzie w stanie tego przeczytać. Rozumiecie, przeczytać. Fatema nie potrafi. Jest analfabetką.

Jest jedną z najbardziej pilnych osób w kursie. Przychodzi zawsze punktualnie i zostaje do ostatniej minuty. Na początku myślałam, że wynika to ze szczególnego zaangażowania, teraz wiem, że to posłuszeństwo. Dziwny rodzaj posłuszeństwa. Pomieszany z dziwnie rozumianym szacunkiem.

Fatema ma szóstkę dzieci i męża, więc jakby siedmioro.

Nigdy nie chodziła do szkoły, po arabsku potrafi mówić posługując się prostymi słowami i nieskomplikowanymi frazami. Pisze bardzo niepewnie, po stokroć poprawiając każdą literę, równie niepewnie czyta.

Na jej przykładzie zrozumiałam jedno – ludzie podobni do niej, postrzegają kurs językowy lub naukę w ogóle tak samo jak pracę fizyczną. To znaczy sama mechaniczna czynność i poświęcony jej czas jest osiągnięciem celu i przynosi skutek.

Jest dużo osób, którzy się nie uczą, bo nie potrafią. Nigdy nie byli w szkole, więc nie są przyzwyczajeni do przyswajania rzeczy, logicznego myślenia, kojarzenia faktów i tym podobne. Jak to mawiają, mózg to mięsień, który niećwiczony zanika. Wyobraźmy sobie zatem kobiecinę 37-letnią, która godziny swojego życia nie spędziła w szkole, dopóki niedobry, zły, fuj!, urząd niemiecki posadził ją w ławce w kursie językowym i kazał się uczyć, jakby to było takie proste. A teraz spójrzmy na siebie – my wszyscy spędziliśmy przynajmniej 12 lat w szkole. Nawet jeżeli nie pamiętamy, kto to był Otto I. lub nie przypominamy sobie dokładnych okoliczności chrztu polski, i Gniezno, i Wojciech i Bolesław.

Siedziałyśmy więc same w tej wielkiej sali. Fatema opisywała co widzi na obrazku, nazywając poszczególne przedmioty. Nagle zjawił się jej mąż i zapytał, czy może tu usiąść i zaczekać. Widocznie mieli plany tuż po zajęciach.

Sama jego obecność zmieniła oczywiście atmosferę. Fatema nagle zapominała prostych słów, zastanawiała się przy rzeczach typu “stół”, robiła przerwy, które uzupełniał małżonek. Miałam wrażenie, że robi to specjalnie. Usuwa się w cień i daje mu pobłyszczeć. On wiedział, jak będzie “stół” i nawet krzesła.

Pod sam koniec, kiedy już prawie zbieraliśmy się do domu, małżonek zaczął opowiadać o dzieciach, że boksują, że byli na zawodach, ale nie pamiętają, w jakim mieście, że Fatema trzy godziny gotowała, dużo gotowała, a potem oglądali video z zawodów.

W końcu rzekł małżonek: ona jest silną kobietą.

Że chodzi na ten kurs, mimo że nauka nie przychodzi jej łatwo, że wcześniej nawet sama nie potrafiła nigdzie pojechać tramwajem ani odnaleźć się w mieście, a teraz umie, że do lekarza samemu też ani rusz, a teraz idzie sama i jeszcze się dogaduje, boli, głowa, gardło, katar, kaszel. To silna kobieta.

Sprząta, w domu zawsze sprząta i wszystko robi, a praca w domu to jest normalnie jak zawód, ciężki zawód, ona wszystko robi i nigdy nie narzeka, jak posprząta, a ja patrzę i widzę, że niedokładnie posprzątała i jej mówię, to ona idzie i sprząta jeszcze raz, to silna kobieta. 

Rzekł.

Silna kobieta to takie wspaniałe słowa do każdej kobiety, do tej matki szóstki dzieci. On miał na myśli posłuszną, dobrą panią domu. Która robi co do niej należy i nie narzeka. Nie użala się i nigdy nie jest chora. A nawet jeśli jest to i tak wywiązuje się ze swoich obowiązków. Przykro było to usłyszeć. Przykro było zorientować się, że tak, dobrze zrozumiałam. Jak przykre musi być życie tej (tych) kobiet(y). Koniec. Brak mi słów.

Filed under: Życie

About the Author

Posted by

Studiuję, planuję, filozofuję, reflektuję, opisuję, dekoruję... Z przyzwyczajenia, z przyjemności, z prokrastynacji, z chęci dokumentowania.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s