Byłam wczoraj u fryzjera

Tutaj tego koło Aldi. Okazuje się, że w podczas żmudnego okresu zapuszczania z włosów z krótkich bardzo na krótkie ale za ucho też trzeba chodzić do fryzjera, bo włosy nieproporcjonalnie odrastają. Dlaczego te nad uchem nie rosną tak szybko jak na karku?

Zawsze trafiam na fryzjerów, którzy ścinają grzywkę na bok. Na którą stronę się pani czesze? I tyle. Na początku krótko, parę wystrzępionych włosków, potem skos, kończący się w moim lewym oku. Czy w szkole fryzjerskiej uczą ludzi obcinania grzywek kończących się na wysokości tęczówki? Czy to jakieś boskie proporcje? Czy człowiek witruwiański miał grzywkę? 

Tym razem zebrałam się na odwagę zapytać się, czy mogłaby być nieco pełniejsza grzywka na całe czoło. Czy mogłaby być, czy ewentualnie zaistniałaby taka możliwość… Pani z miejsca nie zrozumiała mojego pytania. Musiałam doprecyzować. Zaczęłam krótką opowiastkę o moich włosach, co jest zawsze żenującym elementem każdej wizyty u fryzjera, a ona po wysłuchaniu zrobiła nierozumiejący grymas i powiedziała Więc ty nie nosisz tej grzywki na prosto, bo… ? 

Bo twarz za okrągła. Bo włosy za krótkie. Bo włosy nie takie. Bo kolor. Bo bla bla bla.

Pani mnie nie zrozumiała i w tym momencie mnie olśniło i jednocześnie zrobiło mi się głupio. Fryzjerstwo to nie zawody w dwóch przeciwnych narożnikach można-nie można. Wszystko można. Kto miałby określić, że nie można? Że nie mogę nosić takiej grzywki i jestem skazana na inną? Kto? Inne kobiety? Damskie czasopisma? Partner, tata, wujek w wigilię? Otóż nikt. W tym krótkim momencie w fotelu fryzjerskim (który wcale nie był tak spektakularny, jak to tu opisuję) zrozumiałam, że należy pieprzyć wszystko, co do tej pory słyszałam z ust każdego fryzjera.

Fryzjerki, które przekonywały mnie do zapuszczania włosów. A jeżeli nie, to chociaż zapuść grzywkę, to sobie tak weźmiesz na bok. Obcinanie grzywki w jeden i ten sam sposób przez jakieś 15 lat. Niechęć do jakichkolwiek zmian i adaptowania innych rozwiązań, co pewnie służyło jako przykrywka braków warsztatowych.

To małe, acz ważne odkrycie. Piszę te słowa do innych kobiet, które mają wymarzoną fryzurę, ale noszą zupełnie inną, bo nie mają odwagi. Lub (najgorszy przypadek ever!): partner akceptuje tylko długie włosy. Piszę te słowa do jednej koleżanki, która cały czas chce mieć krótkie włosy, ale uważa, że tylko chude dziewczyny mogą takie fryzury nosić, a więc musi ona tkwić w przekonaniu o własnej tuszy i z nieszczęśliwą fryzurą. Nie musisz!

Pozdrawiam. Ja, mój mini bob z grzywką (może potem wstawię zdjęcie) i otwarte na oścież okno pod koniec lutego.

One thought on “Byłam wczoraj u fryzjera

  1. Oj… fryzjerzy to bardzo dziwna grupa zawodowa. Albo trafisz na wirtuoza, albo na rzemieślnika… niestety tych drugich jest przewaga. Ja już kilka lat chodzę do chłopaka, mężczyzny. Bo co poszłam do jakiejś kobiety, to zawsze byłam obcięta nie tak jak chciałam, bo właśnie, kazda uważała ze jest najlepsza i to właśnie jej pomysł na Twoją głowę jest lepszy niż to co Ty byś chciała 😉

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s